piątek, 9 października 2015

Topolno Wielkie - w stylu Neudeck

Sporych rozmiarów dwór z drugiej połowy XIX wieku, w wyniku dwóch podpaleń [sic!] w roku 1995, znajduje się obecnie w stanie zupełnej ruiny. Gdyby dotrwał do czasów teraźniejszych, stanowiłby piękny przykład budowli dworskiej typu Neudeck charakterystycznej dla Prus Wschodnich XIX i początku XX wieku. Określenie typu wzięło się od miejscowości o tej nazwie, obecnie - Ogrodzieniec w powiecie iławskim. To właśnie tam znajdował się pałac, w którym mieszkał feldmarszałek i prezydent Rzeszy Paul von Hindenburg i tam też dokonał żywota. Sam pałac, splądrowany i podpalony 1945 przez żołnierzy armii czerwonej, ostatecznie rozebrany został w 1950 roku. 

Neudeck 1860
Pałac Hindenburga 1928

Zachowane obrazy pałacu dają pewne wyobrażenie o tym jak wyglądał budynek w Ogrodzieńcu i w Topolnie Wielkim. Chociaż w tym ostatnim stoją jeszcze ruiny.


Wieś, będąca dawnym majątkiem ziemskim, położona jest dość malowniczo - na skraju Żuław, na niedużym płaskowyżu. Podziwiać można stąd panoramę depresji Jez. Druzno, da się dostrzec Elbląg i w oddali Wysoczyznę Elbląską. 
W zapisach źródłowych Topolno pojawia się 12 marca 1582 roku wraz z potwierdzeniem praw Fabiana von Zehmen (Czema) do dóbr w Giślu, Wysokiej i Topolnie właśnie. Kolejna wzmianka pojawia się dopiero w lutym 1629 roku i dotyczy splądrowania wsi przez maruderów polskich związanych, jak podejrzewam, z polsko-szwedzką bitwą pod Górznem z 12 lutego 1629 roku, kiedy to Szwedzi pod dowództwem Hermana Wrangla przerwali blokadę Brodnicy jaką założyli Polacy dowodzeni przez Kasztelana kamienieckiego Stanisława Rewerę Potockiego herbu Pilawa.
Według J. Goldebcka, w 1785 roku był tu folwark i wieś. Od roku 1818 folwark ten należał do dóbr szlacheckich w sąsiedniej Wysokiej. 
W następstwie dużego pożaru z 4 listopada 1841 roku spłonęła częściowo wieś, a w majątku cztery stodoły i trzy obory ze zbożem i sprzętem rolniczym.W 1885 roku pałac w Topolnie Wielkim został przebudowany, przy czym zachowano jego piękny dach mansardowy. W 1859 roku ówczesny właściciel majątku - Adolf von Besser rozpoczął budowę młyna wodnego w pobliżu tutejszego stawu. Młyn te zachował się jeszcze do czasów przedwojennych. W 1875 roku we wsi żyło 128 mieszkańców. 
Wspomniany Adolf von Besser był m.in. przewodniczącym związku kombatanckiego, założonego w Rychlikach po wojnie prusko-francuskiej 1870/71. Dowodził on też kompania honorową w czasie odsłonięcia pomnik kajzera Wilhelma w Pasłęku, w dniu 22 marca 1897 roku. Pomnik ten erygowano przed kościołem św. Bartłomieja, a w czasie I wojny światowej został przetopiony na amunicje. Zaflancowane wówczas dęby rosną w tym miejscu do dzisiaj. 
Z dniem 1 czerwca 1881 roku Topolno wraz z Wysoką, Grądowym Młynem, Stankowem, Nowym Kępniewem i Topolnem Małym - przyporządkowano parafii ewangelickiej w Rychlikach. Pod koniec XIX wieku majątek przeszedł w ręce niejakiego Williama Schmidta, który był jego właścicielem do 1925 roku. Pochowany został w cmentarzu dworskim znajdującym się na skraju głębokiego jaru, którym płynie ciek Topolka, przy drodze do Wysokiej. 
Od 1925 roku aż do końca wojny gospodarzył tu Maksymilian Worczewski z żoną Marią, dotychczasowy dzierżawca dóbr Dohnów w Ławkach (Dohna - Lauck). Miał 343 ha ziemi, 60 koni i 80 krów. 
Przed wojną Topolno Wielkie z Topolnem Małym i Nowym Kępniewem liczyło 630 ha ziemi, było tu w sumie 37 domów, w których łącznie 284 mieszkańców - ewangelików, spośród których tylko 4 było katolikami. 
W czasie drugiej wojny, w majątku Worczewskich w Topolnie pracowało m.in. dziewiętnastu polskich robotników przymusowych, pięciu francuskich jeńców wojennych, a pod koniec wojny - kilkunastu jeńców włoskich. Latem 1944 roku niektórych z nich, w tym też Polaków, wywieziono w okolice Królewca, gdzie kopali okopy. Kilku zmarło na tam krwawą biegunkę . Ewakuacja wsi nastąpiła 22 stycznia 1945 roku w kierunku Starego Dolna, a konwój uciekinierów został rozwiązany 26 lipca 1945 roku w Söhlde koło Hanoweru. 
Po wojnie majątek zajęty był przez dłuższy czas przez wojska sowieckie. Tutaj zastrzelono za niesubordynację przy pracy, ostatniego niemieckiego wójta Rychlik - Otto Schwarza. 
Losami tego pałacu żywo interesowała się pani Marianne Hasse z domu Worczewski, córka ostatnich właścicieli tych dóbr (zmarła w 1996 roku w Söhlde). Jak wiadomo, w 1995 roku, w niewyjaśnionych okolicznościach, pałac uległ zniszczeniu w następstwie dwóch podpaleń. Wieść gminna niosła, że te podpalenia były „bardzo na rękę” ówczesnemu właścicielowi pałacu z Elbląga. 
Obecnie wieś jest jednym z nieprzebranej ilości przykładem tego jak podupadają byłe 
PGR-y.


czwartek, 8 października 2015

Mała wieś z wielką historią w tle.

Stare Dolno pod tą nazwą występuje od 12 listopada 1946. Wcześniej było Alt Dollstädt. To pierwsze, lakoniczne zdanie, zdawałoby się, że niewiele mówi. A jednak... Przecież te ziemie zostały "wyzwolone" znacznie wcześniej, przecież niemcy (celowo piszę mała literą - przez bardzo długi czas po wojnie obowiązywał taki, urzędowy nakaz) podpisali kapitulację w maju 1945 (8 maja, drugi raz musieli podpisywać przed rosjanami) , to czy nie można było zmienić nazwy wcześniej. Co się działo przez pół roku 1945 i prawie cały 1946 ?

"Wyjęli skrzynie z ziemi. Jedną pełną talerzy płaskich i głębokich, filiżanek, dzbanków, spodeczków i miseczek. A każda rzecz była biała ze złotym rąbkiem, z tak delikatnej porcelany, że przeświecało przez nią światło. Wszystkiego po 24 sztuki. Drugą skrzynię wypełniały kryształy i patery. Tobie jeden talerz, tobie drugi, tobie filiżanka, tobie dzbanek. Rozdawał równo, nawet temu, którego przyłapali w nocy na wynoszeniu po cichu ze spichrza worków z ziarnem (odstawili mu drabinę, spadł z wysokości, miał szczęście - nic mu się nie stało, ale potem za karę będzie jechał do domu na czele konwoju sań przez zamarznięte, zaminowane bagna).                                                     Niusia wyniosła z piwnicy waz do zupy ze złotym rąbkiem, biały talerz w złote lilie, kryształowy koszyczek z rączką, kryształową solniczkę i piprzniczkę na rzeźbionej podstawce oraz przekonanie, że musieli tu mieszkać bogaci Niemcy." 
 1945 Wojna i Pokój, Magdalena Grzebałkowska, Warszawa 2015.

W 1945 roku Alt Dollstädt nie miało nazwy i pewnie też nikt tam nie mieszkał. Było tylko miejscem pozyskiwania wszelkich dóbr pozostawionych przez uciekających mieszkańców.Być może zostało tak dokładnie "odzyskane", nie brakło chętnych by tam zamieszkać przez większość 1946 roku. 
Przykład dali rosjanie - zdemontowali linię kolejową razem ze stalowym mostem [sic!] w ramach reparacji wojennych. Zszabrowali, w majestacie tworzonego przez siebie prawa, linię kolejową! I to nie jedną - przecież rabowali wszędzie. Ale to jest inna historia, a w zasadzie inny jej fragment.

 

Ciekawie robi się, z obecnego punktu widzenia, w roku 1811, kiedy to generał Scharnhorst zakupił majątek w Starym Dolnie, które to w owym czasie położone było nad Jez. Druzno [sic!]. Miało to być miejsce wytchnienia i odpoczynku od spraw wielkiego świata. Rzecz w tym, że Scharnhorst był postacią zbyt wielkiego kalibru, aby historia o nim zapomniała i dała odetchnąć. 
Generał Gerhard Johann David von Scharnhorst urodził się 12 XI 1755 roku w dobrach Bordenau, jako syn hanowerskiego chłopa. Do historii przeszedł jako, przede wszystkim, reformator armii pruskiej. Przygodę z wojskiem rozpoczął od szeregów armii hanowerskiej, w której jego ojciec był wachmistrzem pułku kawalerii. W służbie pruskiej od 1801 roku. Oczyścił korpus oficerski z ludzi nieudolnych i skompromitowanych co spotkało się z ostrą reakcją junkrów dla których armia pruska była "cieplą posadką". Zlikwidował kary cielesne stosowane wobec żołnierzy. Przeforsował rozkaz, na mocy którego o awansie decydowały umiejętności i żołnierskie walory. Plan Scharnhorsta przewidywał nie tylko zmodernizowanie armii, ale przede wszystkim uczynienie z niej armii narodowej. W związku z tym usiłował odstąpić od starej pruskiej zasady poborowej, polegającej na przydziale rekrutów z jednego kantonu do pułków kantonalnych, a wprowadzić skróconą służbę wojskową, rozmieszczając poborowych w różnych okręgach kraju, czego jednak nie udało mu się zrealizować. Mimo tego potrafił obejść żądanie Napoleona, zezwalające na utrzymanie 42 tys. armii, przez zwalnianie po miesiącu części rekrutów i zaciąganie nowych, w ramach tzw. Krümpersystem (początkowo pięciu nowych rekrutów miesięcznie do każdej kompanii, a później coraz więcej). Utworzył tym samym rezerwę z ludzi, którzy choć trochę zapoznali się z rzemiosłem wojskowym.

Prusy Wschodnie Scharnhorst miał okazję poznać po raz pierwszy w litopadzie 1806 dzięki Napoleonowi. Wtedy to przebywał w regionie razem z resztkami pruskiej armii pokonanej w bitwie pod Jeną, gdzie 14 października 1806 roku wojska pod dowództwem Bonaparte rozgromiły wojska Fryderyka Wilhelma III. Ostatecznie Królestwo Prus dostało się pod panowanie Francji.
Scharnhorst pisał z Gdańska:
"Czuję się tu zupełnie inaczej, jest to przedsmak tego, co spotkałem na pierwszym pruskim posterunku..."
Z Gdańska pojechał do Welawy i dalej do Królewca - poznając Prusy Wsch. - pisał:

"Jest to szczególny kraj, leżący na granicy między klimatem chłodnym i umiarkowanym. Kożuch są tu na porządku dziennym, konie nieduże, ale biegają całkiem nieźle, dużo zagajników, wilków, dobre ziemie i dużo bydła, mało natomiast ubikacji. [sic!] To jest świat, w którym aktualnie przebywam..."
 W krwawej bitwie pod Pruską Iławą 8 lutego 1807 r., gdzie Prusacy otrzymali znikomą pomoc ze strony swych sprzymierzeńców Rosjan, zrozumiał, że są jeszcze szanse na pokonanie armii napoleońskiej. W tym czasie był szefem sztabu u starego generała von Lestocq’a. Po bitwie otrzymał w pełni zasłużony „Pour le mérite”, tytuł hrabiowski i przyimek „von” przed nazwiskiem. Po kolejnych bitwach pod Bartoszycami, Heiliegenbeil (ros. Mamonowo), Lidzbarkiem Warmińskim (10 VI ) i Frydlandem (14 VI ) zawarto 7 lipca 1807 r. pokój w Tylży (obecnie Sowietsk). Po bitwie pod Frydlandem (ros. Prawdinsk) gen. Scharnhorst przebywał w tym czasie w Kłajpedzie (niem. Memel), gdzie „wszystko było okropnie drogie” i nie mógł kupić swojej córce korali bursztynowych z okazji jej urodzin. Na początku 1808 r. przybył do Królewca, gdzie spędził dwa lata, podczas których przedsiębrał jedną podróż do St. Petersburga. To właśnie w Królewcu pracował intensywnie nad przebudową pruskich sił zbrojnych. W „okresie królewieckim” zdarzyło mu się przyjemne zdarzenie, gdy córka Julia, szczególnie mu bliska po śmierci żony (miał jeszcze dwóch synów, służących jako oficerów) wyszła za mąż w Kamieńcu k. Susza (niem. Finckenstein) za hr. Friedricha zu Dohna-Schlobitten, późniejszego feldmarszałka, syna Friedricha Aleksandra zu Dohna, ówczesnego dziedzica Słobit k. Pasłęka. Później okazało się, że „królewiecki okres” był najszczęśliwszym w jego życiu. W sierpniu 1811 r. wrócił ponownie do Prus Wschodnich, postanowił bowiem pozostać na tej ziemi dłużej. W tym celu nabył właśnie od państwa pruskiego majątek w Starym Dolnie z czego „cieszył się nieopisanie”. Pisał:
„Piękne Żuławy przede mną, uprzejmi i gościnni mieszkańcy, stada owiec i bydła, wszystko to dla mnie było niecodzienne i miłe"
Odżyła w nim dusza syna chłopa, teraz on był bowiem gospodarzem „szedł przez własne dobra, przez własne obory, stajnie i stodoły”, pisał:
 „Teraz, gdy wychodzę na pola, okolica ofiarowuje mi piękne widoki, przede wszystkim na Elbląg, na Wzniesienia Elbląskie, co jest tak piękne, jak można to tylko sobie wyobrazić”(...). Gorliwie wziął się więc do pracy w domu, ogrodzie, za ziemię orną, zamierzał powiększyć stan bydła, „o ile znajdę w Elblągu odbiorców wołowiny”. 
Urządził mieszkania dla 14 robotników folwarcznych. 
„Stare Dolno podoba mi się z dnia na dzień coraz bardziej, jest tak pięknie położone jak tylko sobie można wymarzyć”  (...)„z prawdziwą pasją poznaję wciąż to nowe i przyjemne strony życia”.
Początek miał tu jednak nieco mniej zachęcający, gdyż zarówno zabudowania dworskie jak i ziemia uprawna były zapuszczone, tylko las przynależny do majątku robił dobre wrażenie. O swych pierwszych doznaniach nie omieszkał napisać do swej córki Julii, „dziedziczce na Kamieńcu”. Stwierdził jednak, że ziemię należy tylko dobrze uprawiać, gdyż jest tak urodzajna, że o plony można być spokojnym. W skład dóbr wchodził browar, kilka dużych stawów, w których hodowano karpie oraz samodzielna leśniczówka. Niestety, nie dane mu było długo cieszyć się wiejskim spokojem życia w Starym Dolnie, ponieważ już zimą 1811 r. musiał wrócić do Berlina. Przyjął ze zdziwieniem fakt, że oto okazał się potrzebny, gdyż powszechnie uznawano go za spiskującego przeciwko Napoleonowi. Opuszczał więc prowincję „z dużymi rozterkami wewnętrznymi”. Rok 1813 okazał się przełomowym i równie tragicznym w życiu gen. Scharnhorsta. Został szefem sztabu armii Gebharda Leberechta v. Blüchera, późniejszego zwycięzcy spod Waterloo, osiągnął więc wyżyny swych możliwości i skuteczności. W tymże roku pierwszy etap zmagań militarnych nie przyniósł żadnej ze stron wyraźnej przewagi. Wojskom rosyjsko-pruskim przeciwstawiała się początkowo tylko armia wicekróla Włoch Eugeniusza Beaharnais, która przez Wisłę i Odrę wycofała się aż do Łaby. Projekt Scharnhorsta, zniszczenia jej zanim Napoleon z nowymi siłami stanie w Niemczech, nie został zaakceptowany. Pozwoliło to Napoleonowi na szybki marsz wzdłuż Saali w kierunku Lipska, gdzie w ciężkiej bitwie w pobliżu Lützen pod wsią Gross Görschen 2 maja 1813 r. odniósł zwycięstwo nad wojskami sojuszniczymi. Oglądając pobojowisko król Prus Fryderyk Wilhelm III, porównał bitwę do podobnej pod Auerstädt z 1806 r. i powiedział - „Jest zupełnie jak pod Jeną – widzę się ponownie w Kłajpedzie”. Z jego poprzednią ucieczką do Kłajpedy (niem. Memel) wiązało się dowcipne powiedzenie berlińczyków, które rymuje się tylko w języku niemieckim: „Unser Demel ist in Memel” (dosłownie: Nasz głupek jest w Kłajpedzie). Gen. Scharnhorst został tu ciężko ranny w nogi i mimo wielu wysiłków lekarzy, zmarł 28 czerwca 1813 r. w szpitalu w Pradze. „Na śmierć Scharnhorsta” - taki nekrolog-wiersz poświęcił mu później wschodniopruski poeta Max v. Schenkendorf.

Dwór z parkiem w Starym Dolnie usytuowany jest w centrum wsi, po lewej stronie drogi Brudzędy - Powodowo. Zbudowany został pod koniec XIX wieku przez berlińskiego przemysłowca, który kupił majątek w 1890 roku, za pieniądze zarobione ze sprzedaży piasku wykorzystywanego do naprawy wałów przeciwpowodziowych. W kolejnych latach dwór był przebudowywany. Ostatnimi niemieckimi właścicielami była rodzina Schwichtenberg. Obecnie obiekt pełni funkcję wielorodzinnego budynku mieszkalnego. Wnętrze (klatka schodowa) dekorują: stolarka balustrady schodów z datą 1897 oraz posadzka. Obok dworu znajduje się zaniedbany park.






czwartek, 1 października 2015

Zaprzepaszczone piękno - Pudłowiec

Pałacyk w Pudłowcu urzeka pozostałościami angielskiego neogotyku, który charakteryzuje się tym, że większość powierzchni budowli ozdobiona jest pionowymi liniami. Ten styl sprawia, iż mam wrażenie jakbym patrzył na szkic jakiegoś malunku, obrazu.

Budynek pałacu składa się z dwóch i pół kondygnacji ozdobionych wieżą. Ściany zewnętrznej strony pałacu w dużej mierze nadal wieńczą zdobienia w postaci wspomnianych w charakterystyce angielskiego neogotyku laskowań w kształcie żerdek i przegródek. Owa wieża, z balkonikami we wszystkie 4 strony świata najbardziej zwraca uwagę i jednocześnie określa pałacyk. Podobnie jak zwieńczenia skrzydeł. Budynek pochodzi z lat '60 XIX wieku i szkoda wielka się stała, że podupadł do takiego stopnia.

(zdjęcie pochodzi z książki : Städte und Dörfer im Kreis Mohrungen auf alten Ansichtskart)

i jeszcze szybko o historii miejscowości:
Pudłowiec jest wsią leżącą w Pomezanii na obszarze Pojezierza Iławskiego, administracyjnie należącą do gminy Stary Dzierzgoń. Najbliższe wsi większe miejscowości to Dzierzgoń, Stary Dzierzgoń i Zalewo leżące w odległości kolejno : 12, 14 i 16 kilometrów od wsi. Pudłowiec datuje swój początek na drugą połowę XVI wieku kiedy to, w ramach poszerzania dawnych dóbr rycerskich Lippitz założono w odległości 2,5 kilometra od wsi Lipiec folwark Paudelwitz. Pierwsza wzmianka w oficjalnych dokumentach dotyczących Pudłowca pojawia się w 1563 roku i określa wielkość folwarku na 9 włok. W 1782 roku na terenie folwarku funkcjonują cztery gospodarstwa. W 1858 roku wymienione zostaje pięć gospodarstw zamieszkiwanych łącznie przez przez 57 mieszkańców, tuż przed drugą wojną światową w latach 1937-39 ilość ludności sięgnęła 97 mieszkańców. Od czasu powstania do początku XVIII wieku folwark funkcjonował jako integralna część majątku Lippitz, przełom stuleci przyniósł zmianę obecnego status quo i uniezależnienie się folwarku który na ten czas przeszedł w ręce braci Dreher. W wyniku śmierci braci którzy umarli nie pozostawiając żadnych spadkobierców folwark przechodzi w posiadanie rodziny Popławski. Rok 1860 przynosi ślub córki właścicieli folwarku Amelii Popławski z lekarzem, Ernstem Jeimke. Pod ich wspólnym zarządem folwark wchodzi w swój złoty okres czego znamienitym podkreśleniem jest budowa pięknego pałacu rodzinnego która została zapoczątkowana na początku lat 60-tych XIX wieku. W 1884 roku jedyna córka Amelii i Ernsta Jeimke, Margarethe bierze ślub z Viktorem Fehlauerem, od tego momentu aż do 1945 roku zarówno pałac jak i folwark pozostają w posiadaniu potomków Margarethe i Viktora.  







piątek, 25 września 2015

Zamek poety.

W północnej części jeziora Motława Wielka znajduje się cypel lądu o stromych brzegach. Miejsce idealne na wzniesienie budowli obronnej. I tak też się stało. Najpierw prawdopodobnie znajdowała się tutaj pruska osada handlowa chroniona przez gród. Później Krzyżacy, podbijając te tereny wystawili tu drewnianą strażnicę. Wreszcie komtur dzierzgoński, wielki mistrz szatny, Luther von Braunschweig zwany także Lutrem z Brunszwiku nakazał wzniesienie budowli z cegły. Prace trwały od 1316 do 1331 roku. Notabene w 1331 roku, 17 lutego, Luter z Brunszwiku został wielkim mistrzem zakonu, po tym jak jego poprzednik został zasztyletowany [sic!]. Nożownikiem był  brat-rycerz Jan von Endorf i popełnił swój czyn na Wernerze von Orseln, będąc niespełna rozumu. Wielki mistrz zmarł wieczorem 18 listopada 1330 roku. Można by przypuszczać, że zbrodniarza spotkał sroga i natychmiastowa kara (szczególnie, że rzecz miała miejsce w średniowieczu), ale tak się nie stało. Krzyżacy wydali rycerza pod osąd papieski, a ten skazał go na więzienie o chlebie i wodzie. Historia jednak na tym się nie zakończyła i kontrowersje dotyczące zamachu są żywe do dziś.

wtorek, 22 września 2015

Nie widziane w Powodowie.

Powodowo jest miejscowością, która wywołuje we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony jest to miejsce warte odwiedzenia ze względu na bogatą historię osadniczą - w średniowieczu znajdował się tutaj cyplowy gród obronny założony przez plemiona pruskie w okresie X-XII w.,  (cyplowy, bo w tamtym okresie Jez. Druzno miało o wiele większy zasięg, zresztą nazwa pierwotna Powodowa nawiązuje do tego) - z drugiej strony jak to tej pory nie udało mi się uwiecznić na fotografii dworu ani jego wnętrz. Za każdym razem jak zajeżdżam do Powodowa wszystko jest na głucho zamknięte. Łańcuchy na bramach uniemożliwiają choćby podjechanie pod budynek. W zasadzie nie wiem czy powinienem zamieszczać tutaj jakikolwiek opis, skoro nie "pomacałem" obiektu.
Zacznę więc od nazwy. W księgach czynszowych Zakonu Krzyżackiego nazwa pojawia się jako Powiden, Powonden, Bawonden, Babvunde, Powunden. Nazwa jest pochodzenia staropruskiego gdyż prefix "-po" znaczy w tym języku "przy" a "wundan - woda". Powodowo znaczy więc tyle co "przy wodzie" i pierwotnie wieś musiała mieć bliski związek z Jez.Druzno a w zasadzie z rozbudowaną zatoką połączoną z Zalewem Wiślanym, nad którą znajdowałosie również sławne Truso.
Pierwszy kontrakt lokacyjny dla tej osady pochodzi z 1 lipca 1285 roku, kiedy to w Pasłęku Mistrz Krajowy Zakonu Krzyżackiego - Konrad von Tierberg wydał dokument (Handfeste) nadający dwóm Prusom - Kantergirdowi i Zwieniennowi "pole Powodowo" (Feld Powunden). W zamian za to zobowiązani zostali oni do powinności na rzecz Zakonu - stawania na wyprawy wojenne, budowania umocnień wraz z podległymi im chłopami ("mit ihren Leute"), co było powszechną praktyką. W ten sposób władca lub zwierzchnik nagradzał swego poddanego jednocześnie zapewniając sobie dodatkowe korzyści np.: prowadzenie działalności kolonizacyjnej na nowo zdobytych ziemiach.
Ciekawostką jest fakt, iż wśród dłużników Zakonu z terenu Powodowa w 1393 roku wymieniany jest także Polak (Kuneke Polan). Nie tylko wspomniany Polak nie zapłacił czynszu, gdyż w 1399 roku wymienia się 17 mieszkańców Powodowa zalegających z opłatami, a byli to prawdopodobnie tylko Niemcy, gdyż w 1408 roku podkreśla się, że Powodowo jest wsią niemiecką (war Powunden ein Deutschen Dorf).
Według rejestru czynszowego z 1437 roku wieś miała 31 i pół łana, z czego tylko 8 łanów było obsadzonych, a 23 i pół to "pustki" (wüsten). W dniu 4 października 1427 roku Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Henryk von Richtenberg, dokumentem wydanym w Królewcu, nadał Peterowi Koberseh wieś Powodowo z 29 łanami ziemi, powiększone następnie w 1474 roku o pół łana. Tego typu nadania dóbr pozostających dotychczas w wyłącznej gestii Zakonu, dla bogatych rodzin rycerskich, nasiliły się w drugiej połowie XV wieku w wyniku trudnej sytuacji materialnej Zakonu, spowodowanej wojnami prowadzonymi z Polską.
W latach 1608 - 1618 jako właściciel Powodowa figuruje Fabian von Zehmen, mający także sąsiednie Stankowo (Stühmswalde). Ród von Zehmen osiadły na pograniczu Prus Wschodnich i Zachodnich, przeszedł w połowie XVII wieku pod władzę polską - spolszczeni jako "Czema".
W czasie wojen polsko - szwedzkich na uwagę zasługuje znamienny epizod, jakim był jednodniowy pobyt w Powodowie króla Polski - Zygmunta III Wazy (1566 - 1632). Król przebywał wtedy na Warmii, by w dniu 19 czerwca 1623 roku stanąć w Pasłęku, a dwa dni potem - 21 czerwca 1623 roku przybył do Powodowa, gdzie w tutejszych dobrach rycerskich podejmowany był prawdopodobnie przez von Zehmenów. Spędził tu jeden dzień, a następnie przez Fiszewo udał się do Malborka.
Jak można znaleźć w Wikipedii ród Czemów zakończył się właśnie na Fabianie Czema (von Zehmen) w momencie jego śmierci w 1636. Miał on syna, jednak ten zmarł w dzieciństwie a jego córka Anna z czasem została żoną Zygmunta Guldensterna, kasztelana gdańskiego.
Od 1638 roku do końca XVII wieku w Powodowie wymieniani są Kerssensteinowie (także: Kirschenstein), od których dobra przeszły w ręce rodu von Brederlow. Przodkowie tego rodu pochodzili z Saksonii i Hannoweru, natomiast linia występująca w Prusach i na Pomorzu pochodziła z okolic Pyrzyc.
W latach 1697 - 1757 dziedzicem w Powodowie był podporucznik Joachim Ludolf von Brederlow, w jakiś sposób zasłużony dla kościoła w Jelonkach, gdzie miał swoją inskrypcję ("dziedzic na majątku Wysoka, Powodowo i Małdyty, przeżył 60 lat, 8 miesięcy i 10 dni"). Według Goldbecka w 1785 roku Powodowo to "folwark szlachecki i wieś mająca 38 dymów", a właścicielem jest "von Brederlow - pan na Małdytach". Tenże nie miał szczęścia do ważnych wydarzeń historycznych, gdyż jego dobra znacznie ucierpiały podczas kwaterunku wojsk napoleońskich w latach 1807 - 1812. Sytuacja powtórzyła się podczas przemarszu "Wielkiej Armii" na Moskwę w 1812 roku, jej odwrotu oraz dwukrotnego przemarszu wojsk rosyjskich. Majątek tak znacznie ucierpiał, że został przekształcony na fideikomis (dobra powiernicze), a sam właściciel zmarł w 1815 roku.
Około roku 1820 Powodowo na krótko należało do dwóch synów i córki generała Scharnhorsta - tragicznego bohatera kampanii antynapoleońskich. Od 1851 roku dobra przechodzą w ręce majora Adolfa von Bessera, późniejszego oficera wojny francusko - pruskiej 1870 - 1871. Przewodniczył on organizacji kombatantów (Kriegsverein), skupiającej weteranów z całego powiatu, z reguły uczestników kampanii toczonych przez Prusy w drugiej połowie XIX wieku Adolf von Besser kierował galą sztandarową w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika kajzera Wilhelma I w 29 września1897 roku w Pasłęku, przy okazji sześćsetlecia założenia miasta.
W czerwcu 1864 roku uruchomiono we wsi fabrykę cementu portlandzkiego, do której doprowadzono wodę specjalnie wykopanym rowem - od strony Starego Dolna. Do majątku należały folwarki Besserode - zwany tak od 1851 roku od wspomnianego właściciela, leżący między Włosieńcem i Powodowem, Damenhof - notowany już w 1790 roku, a w 1853 roku sprzedany dziedzicowi z Rejsyt - Schlubachowi, składał się tylko z jednego budynku i znajdował się na płd. od Nowego Dolna: Bühlau - położony na północ od Powodowa, nie znane jest pochodzenie jego nazwy.
Prawdopodobnie po przeprowadzonej w Prusach tak zwanej komasacji i rozgraniczenia gruntów (Separation) - powstały tu dwa majątki: Nowe Powodowo (Neu Powunden) - dla części wsi położonej na lewo od wjazdu z kierunku Wysokiej i Dobra Szlacheckie Powodowo (Adlig Rittergut Powunden), położone w kierunku jeziora Druzno. W dalszej kolejności właścicielami majątku szlacheckiego byli: major von Besser, który w 1880 roku przeszedł do sąsiedniego Topolna, a następnie von Neumann i Conrad Mekelburg. Obszar dóbr liczył wtedy 750 ha plus 25 ha stawów. Hodowano głównie konie rasowe i świnie oraz... karpie.
W tym czasie w Nowym Powodowie był niejaki Kist, a od 1903 roku Georg von Heyer gospodarzący na 407 ha i hodujący głównie bydło i konie szlachetnej rasy trakeńskiej (Trakehner). W 1871 roku we wsi było także 18 gospodarstw przyzagrodowych i mieszkało łącznie 48 rodzin (251 osób), ludność wyznania ewangelickiego, przynależna do parafii w Kwietniewie. Być może po pierwszej wojnie światowej całość majątku we wsi i okolicy przejął ziemianin Otto Zimmermann, a około roku 1922 przekazał "stare Powodowo" córce Wandzie. Sam pozostał z żoną Margarethą w Nowym Powodowie na 1.000 morgach. Około roku 1936 w Nowym Powodowie wybudowano kilka domków dwurodzinnych dla pracowników zatrudnionych w dobrach. Mimo trwającej wojny realizowano spore inwestycje, budując nowoczesne i obszerne obiekty inwentarskie. Wanda Zimmermann, później Bochert (jej mąż był majorem Luftwaffe w pobliskim Królewie Malborskim (Königsdorf), była ostatnią dziedziczką obu majątków liczących w sumie 3.000 morg. Późną jesienią 1944 roku do wsi napłynęły rzesze uciekinierów ze wschodnich rubieży Prus, a część pozostała na stałe, nie zważając na okrutną sławę, jaką cieszyli się żołnierze sowieccy. Do dzisiaj mieszka tu pani Zalewska z domu Führer, pochodząca spod Insterburga (obecnie Czerniachowsk w Obwodzie Kaliningradzkim). Bochertowie ewakuowali się w nocy z 20 na 21 stycznia 1945 roku w kierunku Jegłownika, a obecnie część tej rodziny zamieszkuje w Hohenggelsen koło Hildesheim i w Swakomund (RPA).


Zdjęcie lotnicze z widokiem na majątek ziemski Adl. Powunden i na wieś oraz drogę Alt Dollstädt - Hohendorf
Widok od strony wsi wzgl. od strony szosy Alt Dollstadt - Hohendorf na majątek Adl. Powunden; bardziej w lewo tuczarnia, póżniej środkowy wyższy budynek - powozownia, całkiem po lewej stajnia przy powozowni; aleja lipowa znajdująca się z tyłu prowadzi do domu gościnnego, w tle obniżenie z jeziorkiem zewnętrznym, całkiem z przodu na dole jest sad, w budynku jest dom inspektora
Główny budynek majątku Adl. Powunden od strony parku; właściciel Borchert; druga połowa 18 wieku, jednokondygnacyjny budynek otynkowany na planie litery E, w fasadzie trójkątna ściana szczytowa, wewnątrz rzeźbiona poręcz schodów
Główny dom mieszkalny majątku rycerskiego/szlacheckiego Neu Powunden od strony ogrodu; właściciele: Margarete i Otto Zimmermann
Przednia/frontowa część majątku Adl. Powunden z terenami zielonymi, przybudówka werandy, dom w stylu klasycystycznym








sobota, 12 września 2015

Lepno - pomnik poległych w Wielkiej Wojnie.

W drodze do wsi Lepno, po prawej stronie, na lekkim wzniesieniu miga mi w kącie oka bryła pomnika. Wyhamowuję i zawracam. Teraz z kolei też po prawej stronie, w oddali zauważam ruiny wiatraka.
Pomnik poległych nie jest specjalnie okazały ale teren wokół został oczyszczony i zadbany. Uwidoczniły się przy okazji resztki mogił, które z braku płyt nagrobnych czy jakichkolwiek inskrypcji pozostają dla mnie anonimowe i nie wiem, czy przypisać je również do okresu 1914-1918.


Spis poległych z tablicy pomnika:

Gottfried Gedamski, * 26.9.88, † 29.10.18
Wilhelm Gedamski, * 7.12.81, † 8.5.18
Gottfried Hopp, * 20.3.91, † 4.12.14
Eduard Kreddig, * 9.8.81, † 10.2.15
Max Kreddig, * 19.11.92, † 15.10.15
Paul Kroh, * 26.1.95, † 4.9.15
Fritz Johrden, * 16.11.96, † 20.10.16
Aug Johrden, * 22.11.86, † 26.6.15
Artur Lerbs, * 30.11.99, † 14.?.18

czwartek, 10 września 2015

Grądowy Młyn

Na przestrzeni dziejów Grądowy Młyn odgrywał istotną rolę zarówno dla majątku w Wysokiej, jak również całej okolicy. Przed 1945 r. w skład kompleksu młyńskiego w Grądowym Młynie wchodziła grobla z systemem upustów i kanałów wybudowanych w przeciągu XV-XIX w., w tym także staw młyński z kanałem przelewowym oraz budynek mieszkalny w konstrukcji ryglowej z początku XIX w. W 1847 r. z powodu erupcji wody ze studni artezyjskiej rozebrano większą część zabudowań młyna. Wkrótce postawiono jednak nowe obiekty i zabezpieczono je nową groblą.
W 1908 r. oraz ok. 1920 r. młyn został zmodernizowany przez G. Skirla, co pozwoliło przerabiać w nim do 30 ton zboża dziennie. Do napędu urządzeń młyńskich wykorzystywano wodę, parę oraz dużej mocy silnik Diesla. W czasie ostatniej wojny młyn podłączono do ogólnej sieci elektrycznej i zamontowano nowy silnik o mocy 150 KM. W dyspozycji młyna była ciężarówka i wóz konny, wykorzystywane jako środki transportowe. Zatrudniano dziesięć osób, w tym zarządca młyna - Paul Frase, księgowy, kowal, kierowca ciężarówki, wagowy i 5 innych robotników). W młynie funkcjonował sklep socjalny, w którym sprzedawano towary spożywcze codziennej konsumpcji, dzielone dla potrzebujących zwłaszcza przed świętami Bożego Narodzenia. W kompleksie młyńskim dominował duży komin oraz siłownia wodna skąd prąd przesyłano podziemnym kablem między innymi do Wysokiej i Dymnika. Z uwagi na swe położenie i niepowtarzalność znajdujących się tu obiektów i urządzeń, młyn był celem licznych wycieczek szkoleniowych i turystycznych. W dniu 22.01.1945 r. został zajęty przez sowieckich spadochroniarzy. Po wojnie młyn przywrócono do użyteczności i był on wykorzystywany jeszcze w latach siedemdziesiątych. Następnie został sprzedany prywatnej osobie z Dzierzgonia. Zabudowania młyńskie zostały wkrótce rozebrane, zdewastowane, wycięto nawet kilka okazałych, kilkusetletnich dębów. Dzisiaj w Grądowym Młynie można oglądać tylko mury główne budynku administracyjno-gospodarczego, na którego szczycie zachowały się resztki dawnego napisu "Grundmühle 1908".



Rok 2010:



 Rok 2015:


Archiwalia: