wtorek, 16 lutego 2016

Szaleniec na Żuławach.

Szaleniec.
Zwiedzając Żuławy, niedaleko Elbląga, na drogach przecinających dawny basen rozlewiska Druzno, napotkać można taki oto drogowskaz:
12 km do Szaleńca.
Trzeba przyznać, że jest to dość nietypowa nazwa wsi, nawet jak na Żuławy, gdzie spotyka się tak dużo nazw polskich bazujących na nazwach niemieckich lub niemieckojęzycznych. Z Szaleńcem jest w zasadzie podobnie. Pierwotna nazwa brzmiała Thorichte Hof co tłumaczy się jako Szalony Dziedziniec lub, co mnie się bardziej podoba - Szalony Dwór. Jakie jest pochodzenie nazwy? W  Świeciu,  od 1426 roku, przy konwencie na zamku krzyżackim zajmowano się umysłowo chorymi, prawdopodobnie współbraćmi Zakonu. Przybytek ten nazwany został nie inaczej jak: Thorichte Hof. 
Szaleniec założony został znacznie wcześniej bo w 1360 roku przez Krzyżaków jako folwark komturii dzierzgońskiej. Dopiero od 1465 roku przypisany zostaje do ekonomii malborskiej. Nazwa obowiązująca od początku istnienia wsi sugeruje, że też i tutaj opiekowano się lub izolowano obłąkanych. Nasuwa się pytanie jak byli postrzegani owi niespełna rozumu jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w średniowieczu bardzo często ludzi chorych psychicznie podejrzewano o opętanie ? 
W dokumentach źródłowych Szaleniec uchwytny już jest w krzyżackich "Das Marienburger Konventsbuch der Jahre 1399-1412" i "Das Marienburger Tresslerbuch der Jahre 1399-1409":
Est praeterea aliud praedium, quod pristinis temporibus mi-litare et hereditarium fuerat Sparnhoff nuncupatum. Quod li-mitibus villarum Rishaw et Praiisskonigsdorff ex uno et flumini maiori Trzynna ab altera partibus est contiguum atque praenominatis limitibus interiacet quo arx et praedium Thorichtshoff in pratis et foeno quotannis utitur.
            Villa Fischaw
            Item a pascuis 15 mar, solvit. Item 1 tonnam crrevisiae. Item 10 capecias ovorum. Item arant 10 iugera                                        in S z a l o n y Dwor.


 przy okazji spisu innych majątków przynależnych do Malborka, z którymi graniczył. Więcej informacji odnaleźć można w spisach sporządzanych dla ekonomi malborskiej np.: w 1607 roku.
Naprzód budowanie. Dom wielki, sień, w sieni po lewej stronie izba drzewiana pusto stoi i sama bardzo zła, nie masz w niej pieca ani okien i ław nie masz. Z tej izby komora też pusta, drzwi komorne, zawiasy, skobel i wrzeciądz (rodzaj metalowego zamknięcia) . Na przeciwko tej izbie izdebka mała, okien w niej dwie szklanych w ołów oprawnych, w jednem oknie dwu szyb nie dostaje, lawy 2, piecek mały, prostych kaflów 3(prawdopodobnie chodzi o miejsca do przyrządzania potraw ), drzwi na zawiasach, skobel i wrzeciądz. Podle tej izdebki w tejże sieni spiżarnia, w tej spiżami skrzynia wielka do sypowania mąki, drzwi na zawiasach, [z] skoblem i wrzeciądzem, z kłotką. Z tej sieni na górę wschód, sala wielka, po prawej stronie sali wszedwszy, izba, piec zielony dobry, w oknach błon tylko 2 bez jednej kwatery, ławy 2, stół. Z tej izby komora, drzwi oboje na zawiasach, u nich skoble i wrzeciądze. Na przeciwko tej izbie kownata z kominem, tamże z niej druga komora, w tej komorze błona 1, stół i lawa 1, u tych obojga drzwi, zawiasy, skoble i wrzeciądze W tymże domu na dole piwnica sklepiona, drzwi na zawiasach, [z] skoblą, wrzeciądzem i z kłotką. Ten dom, krom izby dolnej, w drzewo jegłą murowany, dach na niem dachówką położony bardzo zły. 
Drugi dom: sień, w tej sieni kuchnia wielka i komin wielki murowany. Tamże przy tej kuchni izdebka, gdzie urzędnik mieszka, błon 2 szklanych w ołów oprawnych, piec zły, prosty, tamże komin murowany, ława 1, szafa, stół drzwi na zawiasach, skoble i wrzeciądze. Podle tej kuchni komora, w tej komorze piec do pieczenia chleba już zły. Ten dom w cegłę murowany, dachówką złą nakryty. drzwi u nich na zawiasach, z wrzeciądzem i skoblami. Tamże przed temi domy domeczek dla kurów sadzenia, w nim izdebka zła, z izdebki komora, nie masz ław ani stołu, ani błon. W sieni komin murowany, drzwi sienne z skoblem i wrzeciądzem, tamże domek dachówką nakryty już bardzo złą. Jeszcze na tymże podwórzu stajenka z drzewa wiązana, w niej żłobów 2, na tej stajence siana z kilka wozów, dach na niej trzciniany zły. Tamże w tym podwórzu spichlerz bardzo niedobry, też w drzewo cegłą wiązany, potrzebuje prędkiego ratunku, bo się bardzo pochylił obalić, dach na tern spichlerzu trzciniany zły. Pod tymże spichlerzem jest schowanie dla statków polnych; wrót ani zaparcia żadnego nie masz.
Naczynie gospodarskie 
Kocieł miedziany o 2 cebrach, już dziurawy 1, kociełków dobrych o 2 bęmborkach 2, kociełki małe stare 2, kocieł prawie zły o 2 bęmborkach 1, żelazo, co kotły w kominie wieszają 1, rożenki małe 2. cedzidło 1, dryfus 1, cęgi co do ognia poprawiania 1, rost 1.

Statki drzewiane 
Kapusty kwaśnej fas 3, kłody stare z uszyma 2, puterwaski do masła 2, koryto niedobre do masła 1. kopani 2, balii 2, bęmborków dobrych 5. do gomółek prasa 1, koryto wielkie do Chleba 1.

Naczynie rolne 
Wozów do roboty bez trarynków 2, wag okowanych 5, pługów 6, haków 4, kiet do pługów 6. lemieszów 7, krojów 7, osęk żelaznych 6. bron 4 bez 10 cynków, sthagi 2. kosa do sieczki 1, grzebie-niów do młyna sieczkowego 3, od tegoż młyna kij zakowany 1, sierpów 21, siodeł robotnych bardzo złych 5.

Szopy 
Pirwsza szopa w drzewo wiązana już siara dach na niej trzciną poszyty, prawie zły. w tej szopie żłobów 4,

Stodoły 
Pirwsza stodoła o 2 klepiskach, sama z drzewa wiązana, wrota u niej dwoje, u tych wrót kuny żelazne, dach na niej słomiany, miejscami niedobry. Druga stodoła o 3 klepiskach, wrota u niej czwóry, w każdych kuny żelazne, sama w drzewo wiązana, dach na niej trzciniany bardzo miejscami niedobry, u jednych wrót tylko kłotka; przy tej stodole są 4 obzajty, w których siła dylów nie dostaje, są w niej żłoby i drabiny.

W temże folwarku [bydło] wszystko opisane 
Krów do pożytku średnie dobrych 12, wołów’ robotnych 6, byk 1, wołków dwuletnich 4, wołków łońskich 3. jaiowiczka roczna l-'. owiec starych 117, gęsi 39, kokoszy 27.

Konie 
Walaszków robotnych prawie złych 4. 
Zasiewek na zimę tego folwarku 
Zyta łas7t.. 2. kor 45. pszenice taszt. 3 kor. 26. 
Tamże przy tem folwarku zagrodników 11. 
Tamże i karczma i kowal 1.

Obecnie nie ma w zasadzie śladu po tym folwarku a jedyny dom podcieniowy, który się uchował i tak został rozebrany.
Ciekawych innych opisów folwarku odsyłam do "Źródła do dziejów ekonomii malborskiej. T. 1-5" wydawanych w latach 1951-1971 przez Towarzystwo Naukowe w Toruniu. 

Folwark Szaleniec, który  wydzierżawiony został w 1726 r. i uposażony w 19 włók 16 mórg i 150 prętów powierzchni wykształcił się w wieś o 9 gospodarstwach, a jedno z nich, na początki XX wieku zmieniło się w niewielki majątek. Dzierżawa z 1726 roku udzielona została na prawie emfiteutycznym co oznacza, że dzierżawobiorcami byli osadnicy - "olędrzy". W 1727 r. mieszkało tu 11 mennonitów.
Pruski spis ludności z roku 1776 wymienia nastepujące nazwiska mieszkańców wsi : Dau, Dircksen, Dick, Fisch, Funck, Gruntu, Jantzen, Kaettler, Kasper (Casper), Martens, Penner, Siebert.


W 1820 wieś liczyła 124 mieszkańców w tym 38 mennonitów. 

W 1868 r. petycje w sprawie służby wojskowej podpisali Cornelsen, Klaassen, Penner, Frőse, Heinrich Funk i C. Funk, C. Schmidt.

W 1936 r. mieszkały tu rodziny Dyck, Driedger, Friesen, Jungius, Wiehler.
Mennonici, którzy byli mieszkańcami Szaleńca (Thörichthof) należeli do grupy wyznaniowej Thiensdorf- Markushof. (Jezioro-Markusy)

Cmentarz

Cmentarz założony został w końcu  XVIIIw. po wschodniej stronie drogi na planie zbliżonym do kwadratu. Do dzisiejszych czasów przetrwało 13 steli: 
  • najstarszy zachowany nagrobek z 1806r Hermana Pennera, 
  • Anny i Franza Cornelsena z 1811r.,
  • Franza Cornelsena z 1848,
  • Susany Lopp z 1852,
  • Jacoba Quiringa z 1861r., 
  • Johana Quiringa z 1863r,
  • Anny Claasen z 1865r,
  • Barbary Martins z 1866 
  • Sary Jansen z 1869r., 
  • Anny Claassen z 1890, 
  • Isaaka Klaasen z 1895r.

 Zachowało się również 26 obramowań grobów (pojedynczych, podwójnych i dziecięcych).














sobota, 6 lutego 2016

Mowa Jana Bażyńskiego według Długosza. Bażyński, w imieniu ludności Prus poddaje się władzy Kazimierza Jagiellończyka.

Kraków, 20 lutego 1454. Długosz, Historia. V, 156-158, tłum. K. Mecherzyński, Dzieje, 145-141, skracając nieco.

We środę przed dniem katedry św. Piotra przybyli do Krakowa w licznym gronie posłowie szlachty i miast pruskich, a gdy ich do króla przyprowadzono, rycerz Jan Bayssen wobec majestatu królewskiego i przytomnych panów koronnych opowiedział swoje poselstwo tymi słowy: 

„Nie tajno, miłościwy królu, tobie i twojej radzie, a podobno i narodom sąsiednim, ile krzywd i niegodziwości, ile zniewag i sromoty naddziadowie i ojcowie nasi, a na koniec my sami wycierpieliśmy od mistrza i Zakonu Pruskiego. Z wielu przykładów niektóre tu tylko przytoczymy, aby z nich brać można miarę, jak wielkie były ich nadużycia, a jaka z naszej strony cierpliwość. Najpierwej rzeczony mistrz i zakon, złamawszy poprzysieżoną przyjaźń i wiarę, ziemię pomorską niesłusznie i niegodziwie od Królestwa Polskiego oderwali. Potem, pogwałciwszy przymierze zawarte z królem polskim Kazimierzem, powodowani jedynie żądzą łakomą zagarnienia innych krajów twego królestwa, podnieśli oręż przeciw Polsce i naprzód dobrzyńską, a polem kujawską ziemię usiłowali sobie przywłaszczyć. Ale pokonani i wielką od ojca twego przyciśnieni klęską, zmuszeni przy tym ustąpić mu, z wyjątkiem malej tylko liczby, zamków miast pruskich, z łaski ojca twego odnowili dawne przymierze i odzyskali swoje zamki i miasta, zapłaciwszy jednak za karę sto tysięcy kóp szerokich groszy, i utraciwszy nieszawski zamek z powiatem. Gdy wkrótce potem przymierze to pogwałcili, ojciec twój Władysław przymusił ich orężem prosić o pokój. Lecz nie mogli go długo utrzymać, związawszy się bowiem z nieprzyjacielem królestwa i ojca twego Bolesławem Świdrygiełłą, zerwali mir świeżo zawarty; a kiedy ojciec twój zajęty był wojną z rzeczonym Świdrygiełłą, ziemię dobrzyńskąi kujawską po nieprzyjacielsku ogniem spustoszyli. Gdy zaś i wtedy przestępstwo swoje ciężką przepłacili kieską, i gdy zwycięskie twoje wojsko ziemie ich nawiedziło mieczem i pożogą, uznali nad sobą Boga, mściciela krzywd i przeniewierstwa, i po raz czwarty zawarli nowe, przysięgą utwierdzone przymierze, które przecież gdyby nie opór silny z naszej strony, byliby rychlej jeszcze niż poprzednio złamali. W ciągu zaś tyloletnich, z królestwem twoim prowadzonych wojen, ile potraciliśmy krewnych, dzieci, przyjaciół, ile nam popalono miast znakomitych, poniszczono włości, pogwałcono żon naszych i córek, porozrywano majątków, ślady świeże i skargi uciśnionych głośno poświadczają. Ale nad te wszystkie kieski więcej nas jesacze to dotykało, żeśmy byli zmuszeni do łamania sojuszów i prowadzenia wojen, tym przykrzejszych dla nas, że tak niesprawiedliwych; żeśmy musieli nastawiać nasze głowy za nieprawość mistrza i Krzyżaków, którzy nigdy szczerze z nami się nie znosili, a zamknąwszy się sami w warownych twierdzach, woleli raczej widzami być naszych klęsk niżeli obrońcami. Wśród tylu zaś i tak wielkich nieszczęść, jeżeli kiedy brakło nieprzyjaciela zewnątrz, większy za to wewnątrz kraju występował. Komturowie i posiadacze zamków nie sromali się, 
bez przeprowadzania sprawy, bez złożenia sądu, zabierać nam dobra i majątki, żony w oczach mężów i córki wobec rodziców porywać, na pastwę swoich lubieżnych chuci. A tym, którzy się na takie krzywdy uskarżali, miasto wymierzenia sprawiedliwości, zdejmowano głowy albo wydzierano mienie. Przyciśnieni tak wielką niedolą, uczyniliśmy wszyscy między sobą związek, abyśmy się od tylu cierpień zasłonić mogli. Ten związek jako słuszny i ze wszech miar sprawiedliwy dwaj mistrzowie Paweł i Konrad nie tylko cierpliwie znosili, ale nawet upoważnili. Lecz gdy go teraźniejszy mistrz Ludwik, pokątnymi i przewrotnymi wiedziony namowy, usiłował rozerwać i zniweczyć, a sprawa nasza wyniesiona została przed sąd Fryderyka cesarza rzymskiego, rzeczony cesarz, odrzuciwszy najsłuszniejsze i jawnie za nami mówiące dowody, a na większe nieszczęście nasze zniósłszy i unieważniwszy wyrokiem swoim nasz związek skazał nas na sześćkroć sto tysięcy złotych kary i na wieczne poddaństwo mistrzowi i zakonowi, jakobyśmy  od nich za pieniądze jak niewolnicy kupieni byli. Taki otrzymawszy wyrok, zaraz pogrozili nam srogą zemstą. Nie zwłaczali jej równie pełnomocnicy mistrza i zakonu, nalegając, aby trzechset spomiędzy nas śmiercią ukarano. Ten więc wyrok cesarza, tak niesłuszny i tyrański, spowodował nas do wypowiedzenia posłuszeństwa Krzyżakom i podniesienia przeciw nim oręża, w przekonaniu, że nie tylko nam mężom, ale i kobietom największą grozi sromotą poddanie się w jarzmo tak nikczemnej podległości. I pobłogosławiła Opatrzność naszym przedsięwzięciom. W ciągu dni dwudziestu orężem naszym przeszło dwadzieścia zdobyliśmy zamków, jako to: Toruń Stary i Nowy, Gdańsk, Elbląg, Grudziądz, Lidzbark, Golub, Kowalewo, Gniew, Świecie, Papowo, Tucholę, Pasłęk, Królewiec. Radzyń, Pokarmin, Nibork (Nidzice), Przesmark, Morąg, Brodnicę, Chełmno, 
Działdowo, Ragnetę,  Ostródę, Bratian
które naszej uległy władzy. Gdy więc twoja Królewska Miłość, jak wszystkim wiadomo, i co sam mistrz i zakon jawnymi wyznali pismy, jesteś zakonu tego nadawcą, uposażycielem i dobroczyńcą, ziemie zaś pomorska, chełmińska i michałowska gwałtem przemocą zostały Królestwu Polskiemu wydarte, przeto udajemy się do Majestatu twego z prośbą, abyś nas raczył przyjąć za twoich i królestwa twego wieczystych poddanych i hołdowników, i wcielił do Królestwa Polskiego, od którego jesteśmy oderwani. Poddajemy się dobrowolnie i z posłuszeństwem pod twoją zwierzchność i rządy, poruczając ci siebie, żony, dzieci i rodziny nasze, oraz wszystkie miasta, wsie, zamki i miasteczka, bądź zdobyte przez nas, bądź zdobyć się kiedyś mające. Nie odrzucaj zatem próśb naszych, a przyjmij je razem od tych, których poselstwo sprawujemy. Albo tobie, jeżeli nas pod twą władzę przyjmiesz, albo nieprzyjaciołom, jeśli nami wzgardzisz, służyć będziemy. Że nas jednak nie odrzucisz, ręczą nam za to twoje cnoty i męstwo. Zdobywszy resztę zamków i zgładziwszy do szczętu nieprzyjaciela, co lada dzień twoja obiecuje dzielność i potęga, której dawną i obecną zawdzięczamy pomyślność, panować będziesz obszernie od Czarnego (Leońskiego) aż do zachodniego morza. Niechaj cię nie wstrzymuje przysięga i zawarte z Krzyżakami przymierze, którym i my, część większą stanowiący, objęci jesteśmy, kiedy je mistrz i zakon pogwałcili, już to skazując pod miecz obywateli miasta Choszczna, już wchodząc skrycie w umowy przeciw tobie i królestwu twemu z Litwinami. Nie sromili się Krzyżacy tylekroć to zdradą, to orężem ziemie twoje zagarniać i w swoim posiadaniu dzierżeć, chociaż papieże sami nieraz orzekali, że twoją i królestwa twego były własnością, i zmuszali wydzierców do ich zwrotu klątwami, na które oni zawsze odpowiadali z pogardą. Miałżebyś więc ty sobie za sromotę własne 
odbierać kraje i wracać do ich pierwotnej całości? Jest na te kraje rozciągnięta danina, którą królowie polscy książeciu Apostołów Piotrowi S. zawżdy opłacali (Świętopietrze): ta sama głośno świadczyć może, gdyby innych najoczywistszych nic było dowodów, że ziemie pomienione twoją są własnością. Wzrusz się naszymi prośbami l łzami; miej wzgląd nie tylko na nas, ale na tych, którzy wśród nadziei i obawy oczekują powrotu naszego, a z nim odpowiedzi, mającej im przynieść pociechę albo ciężką żałość."

Tu ze łzami padłszy na kolana u podwoi radnej izby, stwierdzali zewnętrzną pokorą hołd oświadczonej uległości i posłuszeństwa. Prośba ich dobrze była przyjęta, wszyscy życzliwie jej słuchali. Zaraz ludzie rozumni czynili wnioski, że Polacy w Prusach toczyć będą wojnę; przepowiadali ją zwłaszcza biegli w sztuce gwiaździarskiej wieszczkowie, którzy z ruchu ciał niebieskich wyczytywali wielkie między ludźmi waśnie, i wojnę pruską, tak straszną i niespodziewaną, mienili skutkiem samego gwiazd obrotu.
 Johannes (Hans) von Baysen herbu Bażeński. (Jan Bażyński)

wtorek, 2 lutego 2016

Stalewo. O domach podcieniowych i nie tylko. (zaktualizowane o zdjęcia cmentarza z lutego 2016)

Stalewo wcześniej znane było pod nazwą Stalle lub Stall. Pierwsze skojarzenia z nazwą mogą być jednak mylące, ponieważ słowo "stall" znaczy w niemieckim tyle co "stabilny". Cofając się do średniowiecza, do czasów przed założeniem wsi napotkać można wzmiankę o dworze obronnym założonym w tym miejscu przez Krzyżaków. Istniał on już w 1330, ponieważ właśnie z tego roku pochodzi przywilej lokacyjny Starego Pola,
"Ja Luter z Brunszwiku Wielki Szatny i Komtur Dzierzgonia podaję do wiadomości, Ŝe dałem Panu Hannusowi z Montau 30 łanów we wsi Stare Pole (Aldenvelt) w wieczne uŜytkowanie na prawie chełmińskim. Sołtys Hannus i jego spadkobiercy otrzymają 3 łany wolne od czynszu i 1/3 część opłat z ławy sądowej. Z pozostałych 27 łanów właściciele mają na dzień Świętego Marcina płacić od kaŜdego łana 1 markę i 1 funt pieprzu, lecz z 18 łanów czynić to mają dopiero po upływie 2 lat wolnizny. Proboszczowi kościoła pod wezwaniem Św. Barbary w KrzyŜanowie 1 miarkę Ŝyta i 1 miarę owsa na dzień Świętego Marcina dawać naleŜy. Mieszkańcom wsi zezwala się na cięcie drewna budowlanego i na opał w lesie między dwiema Pautami, a takŜe na połów ryb w rzekach i strumieniach na potrzeby własnego stołu. Mogą teŜ posiadać statki i łodzie, aby swoje zboŜe i inne produkty do Elbląga na sprzedaŜ przewozić mogli. Ustalono w Dzierzgoniu W dniu Świętego Walentego 1330 roku. 
 wystawiony przez Lutra z Brunszwiku (poznany już na łamach tego bloga), w którym wspomniany został ów dwór obronny. Kolejne skojarzenie, że do czynienia mamy z pojedynczą budowlą, jak choćby taką jak w Szymbarku, również nie pasuje do tego, co wznosili Krzyżacy.
Zaglądając do książki Janusza Bieszka pt."Zamki Państwa Krzyżackiego w Polsce" znajduję taki oto opis:
"Zakon wznosił dwory na wsi, w miastach i przy ośrodkach miejskich, np. w Kościerzynie. Dwór składał się z murowanego budynku mieszkalno-administracyjnego i innych zabudowań gospodarczych (np. szachulcowych), obwiedzionych murem lub wałem i fosą. [...] Dwory przede wszystkim spełniały funkcje gospodarcze... Usytuowane w centrach majątków i posiadłości, nadzorowały produkcję, gospodarkę rolną, hodowlaną, handel i musiały przynosić dochody."

Do powyższego opisu dodać należy, że prawdopodobnie układ budynków był wariacją na temat fortyfikacji typu motte a obwarowanie realizowano za pomocą wału ziemnego, ponieważ to rozwiązanie nie pozwalało na zdobycie "murów" przy pomocy wieży oblężniczej. 


 Przy czym zrozumiałe jest, że na Żuławach już niewielkie wzniesienie dawało ogromne korzyści fortyfikacyjne. Nie wykluczone jest, iż pierwotnie Krzyżacy ufortyfikowali się u nasady półwyspu wcinającego się w wody rozlewiska jez. Druzno - Zalew Wiślany. 
W 1334 roku Zakon Dokonał podziału Żuław Fiszewskich (w Fiszewie też był "zamek", na pewno istniał już 1257 roku) między komturstwo elbląskie oraz komturstwo dzierzgońskie. Murowany dwór obronny w Stalewie a w zasadzie to Stalle (wsi jako takiej jeszcze nie było), stał się siedzibą prokuratora krzyżackiego, podlegającego komturowi w Dzierzgoniu. Z 1335 roku pochodzą zapisy o bracie Burchardzie będącym prokuratorem i członkiem konwentu dzierzgońskiego.
Do dnia dzisiejszego nie zachowało się nic co mogłoby powiedzieć coś na temat układu przestrzennego dworu Stalle, choć w piwnicach domu podcieniowego, który stoi we wsi, zauważyć można pewne rozwiązania, które nie pasują do piwnic domów z XVIII wieku. 
Przy dworze funkcjonował folwark. Prokurator stalewski zarządzał dobrami zakonnymi i administrował tą częścią Żuław przez ok. 30 lat, do roku 1363 kiedy to jego urząd został zlikwidowany. Od tego też roku zaczyna się historia wsi Stalewo, lokowanej na miejscu dworu i folwarku o kształcie owalu, stąd też określenie "owalnica" opisujące miejscowość.
Pierwszy przywilej lokacyjny otrzymało Stalewo w roku 1363 na prawie chełmińskim i obejmował on 30 włók czyli 539 hektarów ziemi.

W roku 1414 miejscowość została spustoszona - albo w wyniku akcji krzyżackiej "spalone ziemie", przeprowadzane w związku z nadciągającymi wojskami Jagiełły, albo przez te wojska, w poszukiwaniu aprowizacji. Ponieważ nie doszukałem się wzmianek o tym, że odpowiedzialne za zniszczenia są wojska Zakonu Niemieckiego (a takowe na 100% istniałyby, gdyby Krzyżacy zawinili), skłaniam się ku opcji drugiej. W końcu dla żołdaków polskich ta ziemia należała do wroga, jeść wojsko musiało - odwieczny problem wszystkich strategów: aprowizacja. Okres walk zapoczątkowany w 1414 roku nazwany został przez współczesnych "wojną głodową".
Przywileje odnowione zostały w 1470 i należy to rozumieć jako w zasadzie powtórne założenie miejscowości oraz rozpoczęcie pobierania opłat od areału nadanej ziemi.

W roku 1490 wieś należała już do Mikołaja Bażyńskiego, który rok wcześniej wszedł w skład rady stanów pruskich. Wiadomo o tym, ponieważ 15 listopada 1490 skarżył się on na ludzi z Malborka, którzy uprowadzili i pobili jego poddanych ze Stalewa, pomimo tego, iż wieś stanowiła królewskie nadanie. Skarga ta była tylko jedną z kropli w całej czaszy goryczy sporu jaki Bażyński wiódł ze Zbigniewem Tęczyńskim, starostą malborskim, skonfliktowanym z kolei (na tle podatkowym) z Koroną Polską. W ostateczności wieś, prawdopodobnie siłą, przejął Tęczyński.
Rok 1510 przynosi zmianę właściciela - wieś zakupili mieszczanie Elbląscy, co można rozumieć jako przejęcie praw przez radę miasta i, w konsekwencji wpływy do kasy miasta. Dodatkowo napotkałem informację, że we wsi mieszkał Jan IV Pilewski von Pfeilsdorf, pochodzący ze znamienitego, pruskiego rodu, który wtedy był już mocno zubożały. Niemniej historia tego rodu zasługuje na osobny wpis tak jest bogata. Nadmienić można, że Pilewscy razem z Bażyńskimi należeli swego czasu do antykrzyżackiego  Związku Jaszczurczego.

Od 1590 roku rejestruje się w ramach dóbr Stalewa osadnictwo holenderskie.
1622 rok - Stalewo zostaje włączone do dóbr królewskich.
1726 rok - kolejni holenderscy osadnicy
1776 rok - według pruskiego spisu we wsi odnotowano 1 rodzinę mennonicką o nazwisku Froese.
W 1820 roku, Stalewo miało 191 mieszkańców, w tym 6 mennonitów. W 1887 roku dobra  wsi obejmowała 505 ha ziemi, 29 domów, które zamieszkiwało 313 mieszkańców, w tym 17 mennonitów. Mennonici, którzy byli mieszkańcami Stalewa należeli do  zgromadzenia Thiensdorf-Markushof.


Dom podcieniowy ze Stalewa, tak charakterystyczny dla całego obszaru Żuław, zachwyca bogactwem zdobienia ryglowego i zdumiewa swym rozmiarem. Należy do największych w regionie.
Osadnictwo na Żuławach nie należało do łatwych, głównie z powodu stosunków wodnych jaki tu panowały. Zmagania z przyrodą "kształtowały" specjalny typ człowieka - zaradnego, pracą swoich rąk zdobywającego ziemię pod uprawy i hodowlę zwierząt. Ciężka praca zapewniała jednak zamożność a niekiedy bogactwo. Odzwierciedleniem były właśnie domy podcieniowe, których mógł zazdrościć niejeden mieszczanin z Gdańska, Torunia czy Elbląga. Podcień, poprzez swoją funkcjonalność oddawał charakter rolnictwa na Żuławach gdzie częste powodzie wymusiły składowanie dorobku na pewnej wysokości. Drugim elementem domu podcieniowego, ukrytym, widocznym nie dla każdego, moim zdaniem była sień. Wysoka, na wysokości I piętra otoczona galeryjką, z której wchodziło się do wielu pomieszczeń. Niczym w miejskich kamienicach spełniała funkcje reprezentacyjne, posiadając, również jak w mieście, ozdobne, drewniane schody.

Dom w Stalewie został zbudowany w 1751 roku przez George'a Pöcka dla Michaela Gehrta -  wyróżnia się własną specyfiką oraz bogato ukształtowaną dekoracją ryglową. Jest to piętrowa, murowano-drewniana konstrukcja, otynkowana, z ryglowymi- wypełnionymi cegłą: piętrem, szczytami i wystawką. Głęboką wystawkę wspiera 8 drewnianych kolumn i ryglowe ścianki boczne. Kolumny podcienia połączone są profilowanymi mieczami tworzącymi arkady. Na belce wystawki widnieje inskrypcja z gmerkiem i sygnaturą budowniczego:
 "Ich hab gebauet mit Bedacht Der Hoff soll werden gut gemacht Mein Nachfolger und ein anderer Mann Ihn schon vielleicht wohl tadeln kann, Michael Gehrt Bauherr George Pöck Baumeister 1751"










Na starych zdjęciach można jeszcze wypatrzyć kościół, który stał w centrum wsi. Przy nim znajdował się również niewielki cmentarz ewangelicki, na którym chowani byli również ewangelicy. 
Cmentarz ewangelicki usytuowany w zach. części wsi, po płd. stronie, pośrodku znajdował się wzniesiony w 1707 roku drewniany kościół rozebrany w l. 50 tych XXw. teren cmentarz  zdewastowany. do 1945 r. znajdował się nagrobek w formie kolumny Anny Marii Gert, z d. Jacobsen zm. 1796 r. , pośród resztek innych nagrobków zachowała się stela i nagrobek w formie sześcioramiennej gwiazdy Erwina Nickela.












Kościół, prawdopodobnie zdewastowany w 1945 roku, niszczał do lat 50 kiedy to rozebrano go. Krążą historie o mieszkańcu Stalewa, który drewnianymi figurami kościelnymi palił w piecu. Kolejny, piękny obiekt sakralny został bezpowrotnie stracony - ciągłość kulturowa i dziedzictwo historyczne tych ziem, zostało brutalnie przerwane i zakończone po II wojnie.






wtorek, 12 stycznia 2016

"Dom Królów" w Elblągu. Od pirata do magnata.

W lutym 1454 roku rozpoczęło się powstanie pruskie przeciwko zakonowi krzyżackiemu, zainicjowane przez Związek Pruski, które w konsekwencji doprowadziło do wybuchu wojny trzynastoletniej pomiędzy Zakonem a Koroną Królestwa Polskiego. 4 lutego Tajna Rada Związku Pruskiego wysłała do Malborka pismo wypowiadające posłuszeństwo wielkiemu mistrzowi Ludwigowi von Erlichshausen powołując się na prawo oporu z powodu niezapewnienia wymiaru sprawiedliwości i bezpieczeństwa poddanym. Akt ten opieczętował Hans von Beisen oraz Stare Miasto Toruń. 6 lutego ruszyło zbrojne powstanie - zaatakowano zamek w Toruniu i zajęto "po cichu" wielki młyn w Gdańsku a następnego dnia poinformowano o tym fakcie załogę zamku. 12 lutego,po kilkudniowym obleganiu i "wymianie ognia", w Elblągu zdobyto zamek krzyżacki, którego obroną dowodził komtur domowy Piotr Steynwer. Atakującym udało się wzniecić pożar w zamkowych spichlerzach. Steynwer opuścił zamek razem z całą załogą i konwentem - komturia elbląska została przeniesiona do Pasłęka. Mieszczanie w zasadzie od razu przystąpili do rozbiórki zamku, traktując go jak magazyn cegieł. Pozostały majątek ruchomy również zostaje przejęty i w ten sposób relikwie Krzyża Świętego sprowadzone do Elbląga w połowie XIII wieku, umieszczone w zamkowej kaplicy, trafiają do kościoła św. Mikołaja, gdzie przebywają po dzień dzisiejszy.


Fragmenty Krzyża Świętego znajdowały się w zdobionym kosztownymi kamieniami i perłami relikwiarzu mającym kształt krzyża, ufundowanym przez Zakon Krzyżacki około 1400 r. 
2 lutego 1944 r. został uszkodzony w trakcie pożaru świątyni, który miał miejsce, jednakże po trzydziestu latach dokonano jego rekonstrukcji i konserwacji.
Powstanie Związku Pruskiego doprowadza do szybkiego opanowania prawie całych Prus - w rękach krzyżackich zostają Chojnice, Malbork, Sztum. Wysłano delegację do króla Kazimierza Jagiellończyka, która w dniach 20-23 lutego 1454 roku zadeklarowała oddanie całych Prus pod panowanie Korony. 

Akt oddania się stanów pruskich królowi Polski Kazimierzowi IV Jagiellończykowi i Koronie Królestwa Polskiego, 15 kwietnia 1454 roku


Akt inkorporacyjny razem z wypowiedzeniem wojny Zakonowi wystawiony został 6 marca (Środa popielcowa), z tym że wypowiedzenie wojny antydatowane zostało  na 22 lutego aby ukryć fakt wcześniejszych rokowań z poselstwem stanów pruskich, które przybyło do Krakowa 15 lutego, a przyjęte przez króla zostało 20 lutego na uroczystej audiencji, podczas której Jan Bażyński złożył doniosłą prośbę o przejęcie władzy przez Kazimierza Jagiellończyka nad całymi Prusami.(Mowa Bażyńskiego według Długosza) Wyniki układów krakowskich musiały zostać jeszcze zaakceptowane przez stany pruskie, co nastąpiło w połowie kwietnia 1454 r. w Toruniu. Wówczas to przedstawiciele stanów złożyli przysięgi na dotrzymanie układów i złożenie hołdu po przybyciu króla do Prus - na ręce reprezentantów władcy z kanclerzem Janem Koniecpolskim na czele. Obsadzono również urzędy nowo utworzonych województw przedstawicielami możnowładców pruskich na czele z Bażyńskimi. Dopiero po tych wydarzeniach, akt wypowiedzenia wojny przez Koronę Zakonowi, 20 kwietnia 1454 roku został dostarczony na ręce wielkiego mistrza krzyżackiego w oblężonym już Malborku.


Akt inkorporacji Prus do Polski wystawiony przez Kazimierza Jagiellończyka 6 marca 1454 r.



Do Elbląga król Kazimierz Jagiellończyk przybył 8 czerwca 1454 roku, gdzie 10 czerwca przyjął hołd jaki złożyli mu biskupi:chełmiński, sambijski i pomezański, oprócz biskupa warmińskiego, Franciszka Kuhnschmalza, który przebywał w obleganym zamku malborskim. Dzień później król odebrał hołd od reprezentantów ziemi elbląskiej i warmińskiej oraz kapituły. Zamieszkał wtedy prawdopodobnie w ratuszu miejskim, jako, że w tamtych czasach było to powszechnie stosowaną praktyką. Natomiast jako swoją główną siedzibę na czas wojny obrał Toruń. 
Tak rozpoczął się trzynastoletni okres wyjątkowo kosztownych zmagań z Krzyżakami. Akt inkorporacyjny zatwierdzał wszystkie posiadane przez stany pruskie przywileje oraz znosił uciążliwe obciążenia, zwłaszcza cło funtowe, opłaty celne, egzekwowanie tzw. prawa nadbrzeżnego oraz opłatę w bydle zwaną narzazem.
"Aby zaś w tych pierwszych chwilach, daj Boże szczęśliwych, swego poddania się nam i naszego przyjęcia odczuli, że na wszystkich i na każdego z osobna rozciąga się prawica naszej szczodrobliwości, życzliwości i sprawiedliwości, oraz aby poznali, że ze zmianą władców zmieniono także i usunięto ucisk: z naszej królewskiej hojności usuwamy, uchylamy i znosimy opłatę w mowie potocznej zwaną funtcolem, jak też i wszystkie cła na wodach i ziemi, wprowadzone gdziekolwiek tylko na ziemiach pruskich na mocy nowego lub dawnego zarządzenia. Znosimy również na ziemiach Pomorza podatek, czyli daninę, która nazywała się wieprz albo narzaz według starego ustanowienia książąt polskich. Na wsze czasy uchylamy, darowujemy i odpuszczamy świadczenie tych podatków: przenigdy ani my, ani nasi następcy królowie polscy z żadnej przyczyny i przy żadnej sposobności nie wprowadzimy tego świadczenia, ani go nie nałożymy."


Zapewniał też swobodę handlu dla kupiectwa pruskiego choć z zaznaczeniem praw miast koronnych. Regulował też sprawy namiestnictwa, sejmików, urzędów i praw sądowych.  Kazimierz Jagiellończyk zezwolił stanom miast pruskich - na czas wojny(1454-1466) -  bić własną monetę z imieniem królewskim w Elblągu, Gdańsku, Toruniu i Królewcu. 


“Bicie monety, mającej słuszną i wierną próbę i ciężar, uszlachetnia i użyźnia każdą ziemię. Postanawiamy przeto, aby jedynie na czas obecnej wojny kosztem wymienionych rycerzy i mieszczan wspomnianych ziem bito monetę wierną i słuszną, zawierającą naszą podobiznę i napis naszej godności, a to w czterech miastach, mianowicie w Toruniu, Gdańsku, Elblągu i Królewcu. A gdy da Bóg, nastąpi pokój, należy ją bić – bez uszczerbku dla przywileju miasta Torunia - na nasz koszt królewski jedynie w Toruniu i Gdańsku, z zastrzeżeniem jednak, że sama moneta nie pomniejszy się w wadze, ziarnie i w należnej próbie..”
       8 czerwca 1457   Kazimierz Jagiellończyk z wielką paradą wjechał na dziedziniec niezdobytej twierdzy malborskiej. Dodać należy, że zamek malborski został przez niego zakupiony [sic] od wojsk zaciężnych, którym Krzyżacy przestali płacić. Suma była nie mała, zresztą jak też dotychczasowe koszta konfliktu, więc król musiał szukać środków poza skarbcem. Musiał znaleźć kogoś, kto da mu kredyt - mówiąc najprościej. Od 1 maja bawił już w Gdańsku przyjmując hołd rycerski i mieszczan oraz wydając wielkie przywileje dla mieszkańców miasta. W sierpniu tego samego roku (26.08.1457) wydał tzw. Wielki Przywilej dla miast: Torunia, Gdańska i Elbląga, zapewniający znaczne posiadłości ziemskie, prawo składu, prawo mennicze i szerokie swobody samorządowe. 


W tym miejscu, po długim wstępie, docieramy do interesującego na dokumentu. Elbląg za aktywny udział w Wojnie Trzynastoletniej otrzymuje od króla Kazimierza Jagiellończyka tzw. Wielki Przywilej. Przywilej ten m.in.w znacznym stopniu rozszerzył posiadłości ziemskie Elbląga o ziemie
komtura elbląskiego, które w późniejszym okresie stały się podstawą prawie połowy wartości dochodów miasta. Potwierdził także nabyte wcześniej prawa i przywileje miasta. Znalazł się tam też taki oto zapis:
"Także winni oni [rada miasta z gminą Starego Miasta] zbudować dla nas i naszej królowej i następców dwór i komnatę i w godności je utrzymywać i nas tam i naszą królową i następców w siano i drewno zaopatrywać, kiedy my albo oni przybędziemy"
Miejsce godne króla nie powstało od razu, gdyż ówcześni włodarze miasta Elbląg nie palili się do wypełnienia królewskiego nakazu. Ilekroć jakiś wysoko postawiony dworzanin zapowiadał swoje przybycie do Elbląga, goszczony był w domach najdostojniejszych i najbogatszych mieszczan. 
Już wtedy dbano o najwyższe standardy i oferowano odwiedzającym dokładnie to, czego oni potrzebowali łącznie z wybiciem przejścia między nigdy wcześniej nie połączonymi kamienicami po to, by można się było między nimi wygodnie przemieszczać. Jednak można śmiało stwierdzić, że nie pobudowano specjalnie dla króla osobnego przybytku - po prostu ostatecznie wykorzystano istniejący już budynek. Oczywiście odpowiednio bogaty i "robiący wrażenie". Do historii przeszedł pod nazwą "Dom Królów". Ale po kolei.
Parcela, dosyć szeroka, o froncie od strony Starego Rynku, mającym około 10,5 m, z biegiem lat, została powiększona od południa o niską dobudówkę zlicowaną z przedprożami ul. Masztowej. Do budynku głównego należała jeszcze skierowana frontem do ul. Masztowej oficyna wraz z małym dziedzińcem i zgromadzonymi wokół niego zabudowaniami gospodarczymi. Zrozumiałe jest, że rozległa posesja od najdawniejszych czasów była szacowana jako równowartość dwóch normalnych działek. Już w 2 połowie XIV w. stanowiła ona własność patrycjuszowskiej rodziny Hervorden.
Herworden (ród) – to stary ród elbląski. Przedstawiciele tej rodziny przez długi okres bo w latach 1359-1421 zasiadali w radzie Starego Miasta Elbląga. Dwóch z nich : Johannes i Lifard II osiągnął najwyższą, godność miejską – urząd burmistrzowski. Johannes von Hervorden rajcą został w 1373 roku i funkcję tę pełnił do 1383 r., kiedy wybrany został burmistrzem. Jako rajca reprezentował Stare Miasto Elbląg w 1379 r. na zjeździe pruskim. W 1385, a następnie 1394 r. – już jako burmistrz brał udział w zjazdach Hanzy. Był również dowódcą oddziału elbląskiego wyprawy w 1390 r. Urząd burmistrzowski pełnił do śmierci w 1398 r. Więcej informacji posiadamy o kolejnym burmistrzu tej rodziny. Lifard II wszedł w skład Rady Starego Miasta Elbląga w 1398 r. Jako rajca a potem burmistrz wykazał się znaczną aktywnością polityczną. Dwukrotnie w roku 1390 i 1403 dowodził oddziałem elbląskim w wyprawach wojennych oraz dwukrotnie (1399 i 1404 r.) był szafarzem. Jako rajca pełnił prestiżową funkcję prowizora kościoła św. Mikołaja. Istotną rolę odegrał w przygotowaniu układu angielsko-pruskiego, który przywrócił (zaostrzone od 1376 r.) kontakty handlowe prusko-angielskie. W latach 1406-1419 dwanaście razy reprezentował swe miasto na zjazdach miast i stanów pruskich. W 1416 roku brał udział w zjeździe Hanzy w Lubece. Zmarł w 1421 roku.                                 
http://historia.bibliotekaelblaska.pl/biogram/herworden-rod

Średniowieczna kamienica posiadała okazałą architekturę z dekoracyjnymi wnękami gotyckimi.
W sieni oficyny od strony ul. Masztowej na ścianie zachodniej znajdowały się dwie wnęki ostrołukowe. Około połowy XVI w. właścicielami posesji byli Piotr (pełniący w 1531 roku funkcję wójta), a następnie Jan Schiessenteuberowie. Kolejnemu właścicielowi (od ok.1590), Mikołajowi Fischerowi przypisuje się przebudowanie budynku w stylu renesansowym w roku 1599 i ta data została upamiętniona na chorągiewce kamienicy. Forma przebudowy nawiązywała do modnego wówczas stylu manieryzmu niderlandzkiego.
  Nad wysoką, reprezentacyjną sienią wznosiły się jeszcze dwie kondygnacje mieszkalne. Czy fasada, jako dawniej gotycka, została po przebudowie natychmiast otynkowana, czy też została utrzymana w cegle i zaopatrzona w międzykondygnacyjne kamienne belkowania tudzież nadokienne łęki oraz inne elementy charakterystyczne dla fasad tego typu - nie wiadomo. Wieńczył kamienicę okazały szczyt dwukondygnacjowy o urozmaiconej linii kamiennych obrzeży, z wewnętrznymi podziałami; w kondygnacji dolnej trzy okna poddasza, w górnej - jedno między dwiema wnękami. Niejasno przedstawia się sprawa portalu: jakkolwiek niektóre jego części, na przykład cokoły, kolumny i belkowania - mogą pochodzić z 1599 r., a nawet jeszcze z lat sześćdziesiątych lub siedemdziesiątych XVI w., to jednak elementy wieńczące belkowanie, a zwłaszcza nadświetle, wskazywałyby na znacznie późniejszy czas powstania, a w najlepszym razie na pierwszą ćwierć XVII w. Nie jest wszakże wykluczone, że portal mógł mieć dwa etapy budowy.                                                                                                                Rocznik Elbląski. 
Początek XVII wieku przyniósł pewne zawirowanie w kwestiach własności kamienicy. Z jednej bowiem strony przyjmuje się, że po Mikołaju Ficher właścicielem został Piotr Spiring, który po śmierci Mikołaja w 1619 odkupił nieruchomość od wdowy Elżbiety, z domu Nimsgar. Z drugiej strony zaś dokumenty archiwalne sugerują, że uprzednio w 1612 r. nabył ją niejaki Robert Schlotte, a jeszcze w 1622 r. Andrzej Nachbar. Niemniej wiadomo na pewno, że w roku 1631 właścicielem kamienicy był Piotr Spiring (Spiering). 
Rodzina Spiringów była bogatą rodziną holenderską, wywodzącą się z miasta Delft, osiadłą w Elblągu przynajmniej od 1627 roku. Ciekawy jest sposób w jaki trafili w te okolice - historia jak z filmu: od pirata do magnata.
Spieringowie przyjechali do Gdańska aby odzyskać 15 tysięcy dukatów, jakie pozostawił w spadku mieszkający w tym mieście krewny matki, Christian Duyst. Można sobie ich zdziwienie, gdy dowiedzieli się, że nikt inny jak sam  król Zygmunt III Waza przejął te pieniądze twierdząc, iż to właśnie jemu Duyst zapisał swój majątek. Spieringowie się nie poddali i interweniowali w tej sprawie w Holandii, u króla Dani oraz na końcu, u króla Szwecji. W sumie nic nie zdziałali, jednak ten ostatni szykował się właśnie do nowego najazdu na Polskę, postanowił więc, że przy okazji zatargu, ugra coś dla siebie. Piotr Spiering w 1623 roku otrzymał od Gustawa Adolfa list kaperski [sic!] i pod pozorem odzyskania majątku rozpoczął bezlitosne łupienie statków należących do gdańskich kupców.
 po tym jak Szwedzi opanowali Polskę, bracia osiedlili się w Elblągu i Piławie, otrzymując wysokie stanowiska. Piotr został poborcą ceł w Piławie, a w Elblągu nabył właśnie obszerną kamienicę przy Starym Rynku. Z czasem przekazał urząd i kamienicę najmłodszemu z braci Izaakowi. Ten szybko bogacił się służąc najpierw Szwedom, a po pokoju w Sztumskiej Wsi królowi polskiemu. 
W 1634 r. jako właściciel domu występował już Izaak Spiring, wiemy o tym, ponieważ wpłacił wtedy Radzie Miejskiej miejskiej 60 talarów tytułem zezwolenia na doprowadzenie od miejskiej pompy wody rurami do swego domu celem zainstalowania tam... fontanny [sic!].
Luksus w domu tym panować musiał nie byle jaki, skoro w zamian za zwolnienie właścicieli od służby ratowniczej i przymusowych kwaterunków dom ten umową z 8/18 II 1636 r. został obciążony zaszczytnym obowiązkiem goszczenia w swoich progach odwiedzających Elbląg królów. Obowiązek ten został zdjęty dopiero 5 I 1914 r.
Już w dniach 11-15 II 1636 r. w domu Spiringa zamieszkiwał król Władysław IV. 
Po drugim już w historii poddaniu się bez walki Szwedom Elbląg chciał przebłagać polskiego króla, goszcząc go po królewsku. Niestety, miasto nie posiadało odpowiedniego dworu. Jedynie bogato urządzona kamienica Spieringa, przy Starym Rynku 14 spełniała te wymogi. Za zwolnienie przez Radę z ze służby wartowniczej i przymusowych kwaterunków Izaak Spiring zgodził się przyjąć króla. Dzięki tej wizycie zyskał o wiele więcej niż "tylko" przywileje od miasta. Król nadał mu wieś Gronowo Elbląskie i olbrzymie przywileje związane z pełnionym urzędem poborcy celnego.
 Dom Spiringa odtąd gościł już wszystkich królów i wysłanników królewskich do Elbląga. Sam Izaak Spiring zajął się działalnością bankierską, pożyczając pieniądze na procent, również Radzie Elbląga. Osiągnął takie bogactwo, że zaoferował królowi sfinansowanie przekopu w Białej Górze k. Sztumu i skierowania głównego koryta Wisły do Elbląga, aby w ten sposób upokorzyć buntujący się Gdańsk. 
Wisienką na torcie była nazwa ulicy utworzona od jego nazwiska - Spiringrstasse - po raz pierwszy utworzona odosobowo. Po śmierci Władysława IV Elbląd powoli zaczął podupadać gospodarczo i Izaak Spiring opuścił miasto i wrócił do rodzinnych Delft gdzie zmarł w 1655 roku.


Kolejni właściciele i koronowane głowy:
  • 24-26 II 1645 roku królowa Ludwika Maria. - Spiering
  • w okresie najazdu szwedzkiego w początkach maja 1656 r - król szwedzki Karol Gustaw - wdowa po Izaaku Spieringu, Katarzyna, z domu Pilgrim
  • syn Izaaka i Katarzyny - Piotr Spiring
  • niejaki Hahn
  • maj 1703 roku -  króla August II -  burgrabia i burmistrz Jakub Roule
  • grudzień 1703 -  król szwedzki Karol XII - Jakub Roule
  • od września 1704 r. do końca 1705 roku - król Stanisław Leszczyński -Jakub Roule
  • Michał Harn
  • wdowa po Harnie Katarzyna Gertruda, z domu Jungschultz
  • 1735 r. Jakub Kawerau, przypuszczalnie stronnik króla Stanisława Leszczyńskiego w wojnie sukcesyjnej w latach 1733-1734
  • 1756-1765 posesja należała do Karola Ernesta Ramseya młodszego (rajca, później burmistrz i burgrabia
  • 1773 rok - król pruski Fryderyk II - Krystian Bogumił Ebert (1765r. nabycie)
  • 1775 r . kupiec Jakub Convent
  • 1776 r. Abraham Grübnau (1740-1823), zasłużony elbląski kolekcjoner i historyk
  • od 1818 r właściciel hurtowni win Piotr Henryk Müllera i jego spadkobiercy, przede wszystkim Jan Gotfryd Müller (od 1836 do 1848)
  • Kolejne etapy przebudowy Domu Królewskiego można datować, jak wspomniano, jedynie hipotetycznie. Tak więc portal powstał lub został przebudowany najwcześniej w pierwszej połowie XVII w.; najpóźniej w pierwszej połowie XVIII w. powstała dobudówka od strony ulicy Masztowej (Spieringstrasse), a także zostało rozbudowane przedproże, które otrzymało piękną, delikatną w rysunku barokową kratę balustrawową uważaną za najstarszą ze znanych na terenie Elbląga krat przedprożowych. Zapewne w XVIII w. przebudowano także XVII-wieczną oficynę, którą od strony ul. Masztowej zaopatrzono w przyziemiu w dwie wielkie koszowe arkady wsparte na jednym filarze - wszystko wykonano z kamienia i drobnej cegły , tzw. holenderki. Nie wiadomo obecnie, czy chodziło tutaj o uzyskanie lepszego powiązania wnętrz przyziemia oficyny z wzniesioną przed nią dobudówką, czy też raczej o uzyskanie szerokiego wjazdu na dziedziniec. 
    Najpóźniej w I połowie XIX w., choć równie dobrze mogło to mieć miejsce w wieku XVIII, a nawet wcześniej, nastąpiła przebudowa fasady budynku głównego, która otrzymała gładki tynk, tak że z ewentualnego wystroju renesansowego pozostały jedynie dwa gzymsy: pod szczytem i pod oknami pierwszego piętra. W ostatniej ćwierci XIX w. raz jeszcze przebudowano fasadę i szczyt, tym razem w formach eklektycznych : przyziemie ujęto w boniowania, dolny gzyms podkreślono bogatym fryzem, przybudówka otrzymała od strony Rynku balustradę, wszystkie okna zaopatrzono w eklektyczne opaski i nowe ramy, niektóre zaś otrzymały nawet naczółkowe zwieńczenia. W 1929 r. nastąpiła całkowita likwidacja przedproża. W latach 1855-1887 Dom Królewski należał do rodziny Räuberów, w latach 1887-1904 do kupca Pawła Schachta, a od 1904 r. do kupca Franciszka Stilliga. W latach 1922-1941 właścicielem była firma handlowa "P.H. Müller", która prowadziła tutaj tradycyjną winiarnię, później zaś, w oficynie od strony ul. Masztowej, także piwiarnię.                                                                                                                 Rocznik Elbląski.