Ale po kolei ...
Właśnie w 1308 roku Władysław Łokietek wydał akt nadania wsi Wiślina, Osice, Suchy Dąb, Wocławy, Wróblewo, Trutnowy, Bystra synom Unisława z Lublewa - Janowi (podkomorzy tczewski) i Jakubowi (kasztelan tczewski). Nadanie wsi oznaczało pojawienie się wpływów pieniężnych z tychże i było formą nagrodzenia np. rycerza za służbę zbrojną bądź za inne zasługi jakie wyświadczył władcy, a więc swojemu zwierzchnikowi feudalnemu. Nadanie powyższych wsi tłumaczy się zasługami Unisława z Lublewa, który sprawował urząd kasztelana gdańskiego w latach 1297 1298 (wcześniej był podkomorzym i wojewodą gdańskim). Unisław sprawował władzę w imieniu Łokietka w czasie, kiedy ten miał pieczę nad Pomorzem Gdańskim. Kasztelan Unisław podobno wielce zasłużył się planom konsolidacji jakie miał Łokietek, więc ten nie mogąc odwdzięczyć się ojcu (Unisław zmarł w 1298), odwdzięczył się synom. Rzecz w tym, że istnieje teoria, według której bracia Jan i Jakub wchodzili w skład rycerstwa przychylnego Łokietkowi i broniącego grodu gdańskiego przed Brandenburczykami właśnie w 1308 roku. Przed Brandenburczykami, których Krzyżacy pogonili z Gdańska a następnie sami go zajęli. Z resztą już po raz drugi, tylko tym razem nie mieli w planach miasta zwrócić.
Ale po kolei...
Po śmierci Świętopełka w 1266 roku, księcia panującego nad całym Pomorzem Gdańskim i nie tylko, na arenie politycznej pozostało dwóch jego synów: Mściwoj II i Warcisław II oraz brat Sambor II.
Schedę przejąć miał Mściwoj, który bezpośrednio władał wyłącznie księstwem świeckim ze Świeciem nad Wisłą. Zrozumiałym jest więc, że nie czuł się komfortowo. Pozbawiony został prestiżowego Gdańska i okolicznych ziem i w dodatku w kolejce do spadku stali brat i wuj. Tak więc Mściwój postanowił "pozyskać" większą siłę militarną - sojusz gwarantujący wsparcie w procesie przejęcia Pomorza Gdańskiego. Zwrócił się do margrabiów linii stendalskiej panujących w Marchii Brandenburskiej. W 1269 roku, w Choszczynie, oddał całe księstwo [sic!] Konradowi, Janowi II i Ottonowi IV a następnie przyjął je jako lenno.
Margrabia brandenburski Otto IV (1266-1309), miniatura z Kodeksu Manesse, XIV w.
Ruch ten nie spotkał się ze zrozumieniem rodzimego rycerstwa i możnych, którzy "zirytowani" poddaniem ich i ich ziemi margrabiom niemieckim, pojmali Mściwoja i wydali go Warcisławowi, a ten uwięził brata w Raciążu.
Bardzo szybko jednak został uwolniony i pozbył się Warcisława przejmując jego dzielnicę i oczywiście Gdańsk - najpóźniej w 1270 roku. Kolejnym krokiem było pozbycie się Sambora. Problemem było jednak to, iż miał on poparcie Krzyżaków. I w ten sposób Mściwój wdał się w wojnę z Krzyżakami, w którą wciągną nawet Prusów napuszczając ich na ziemię chełmińską i Pomezanię. Do dnia dzisiejszego trwają wszelkiego rodzaju dywagacje na temat listu, jaki Mściwój skierował do margrabiów z prośbą o pomoc. Podobno miał tak dramatyczny ton, jakby już pod bramami Gdańska stacjonował wróg i oblegał miasto. Obiecywał Gdańsk Brandenburczykom w zamian za pomoc militarną. Niemcy skwapliwie skorzystali z "zaproszenia" i pod wodzą Konrada przybyli na Pomorze Gdańskie i opanowali Gdańsk, oczywiście nie napotykając prawie żadnego oporu. Z ich punktu widzenia - idealna sytuacja. Zero wysiłku militarnego. maksimum korzyści, przede wszystkim: dostęp do morza i szlaków handlowych, głównie za sprawą kupców lubeckich obecnych w Gdańsku.
Sprawy obrały zdecydowanie niekorzystny obrót dla Mściwoja. Dał radę samemu opanować całe Pomorze Gdańskie, jednak nagle okazało się, że stołeczny Gdańsk jest w obcych rękach: niby sojusznicy ale miasta oddać nie chcą. Mściwój po powrocie z Kujaw, gdzie latem 1271 roku przejmował ziemie Sambora, przystąpił do kampanii odzyskania Gdańska z rąk wojsk brandenburskich jakie tam pozostawił Konrad. Bezskutecznie.
Potrzebny był nowy sojusznik i to najlepiej taki, który również miałby coś do załatwienia z Brandenburczykami. Wybór padł na Bolesława Pobożnego, księcia wielkopolskiego. W roku 1271, na wiosnę, zorganizował on wyprawę na kasztelanię santocką i Nową Marchię, przeciw Askańczykom, z którymi już walczył od jakiegoś czasu oraz właśnie na początku 1272 (luty) odzyskał dla Mściwoja Gdańsk.
Układ pomiędzy władcami został przypieczętowany tym faktem. Tak zrodziła się więź, która zaowocowała układem w Kępnie w 1282 roku, gdzie Mściwój przekazał całe Pomorze Gdańskie Przemysłowi II, bratankowi Pobożnego. który 26 czerwca 1295 roku koronowany został na króla Polski przez Jakuba Świnkę, w Gnieźnie. Niestety jego panowanie nie trwało zbyt długo. 8 lutego 1296 roku miała miejsce w Rogoźnie, nieudana próba porwania władcy, z inspiracji właśnie margrabiów brandenburskich. Przemysł II został ranny.
Aleksander Lesser
Król Przemysł ... na zapusty przybył do Rogoźna ... Margrabiowie brandenburscy Otto Długi, drugi Otto i syn Konrada Jan, dowiedziawszy się przez zwiadowców, że król Przemysł przebywa w Rogoźnie oddany uciechom i nie przeczuwa żadnej napaści, pewni, że nie będzie myślał o straży, która by strzegła jego życia i bezpieczeństwa, zachęceni nadto bezbronnością miejsca, które nie było otoczone żadnym wałem ani murem, gromadzą nie tylko własne, ale także najęte skądinąd wojsko. Wśród ciemności nocy przez gęstwiny leśne, by zauważeni przez kogoś nie narazili się przez swą lekkomyślność, zanim nie wywrą zemsty, w Środę Popielcową, ósmego lutego, który był dniem św. Doroty, o świcie przybywają do Rogoźna tak niespodziewanie i potajemnie ... , że wprowadzają w błąd wszystkich. Zdradziecko i podstępnie ... napadają i rzucają się na króla Przemysła odpoczywającego w sypialni królewskiej i jego rycerzy rozmieszczonych po różnych gospodach i domach, pogrążonych w głębokim śnie po wczorajszej obfitej uczcie zakropionej suto winem, ociężałych opilstwem, a zatem całkowicie bezbronnych i zupełnie nieprzygotowanych do walki. I choć król Przemysł, przerażony strasznym i niespodziewanym napadem, nie wiedząc zupełnie, jacy wrogowie i w jakiej liczbie go napadli, opanowawszy jednak strach, jako mąż odważny i znany z siły, napada na wrogów ze swoimi ludźmi, których zachętą, słowem i czynem dodawał odwagi do stawiania oporu wrogom, a starłszy się z nimi wielu z pośród nich rani lub zabija. Pełniąc walcząc z wrogiem bardziej obowiązki żołnierza niż króla, lub wodza, król Przemysł przy wielkiej przewadze nieprzyjaciół, ugodzony licznymi strzałami i ciosami miecza, walcząc, jak najdzielniej do ostatka, jak przystało jego rodowi, pada w ogromnym tłumie wrogów, a ciało okryte wieloma ranami osuwa się na ziemię. ... A kiedy go Sasi usiłowali dowieźć cało do swego kraju i osłabionego i pół żywego wskutek wielkiej liczby śmiertelnych ran wsadzili na konia, książę okazał się zbyt słaby, by móc siedzieć na koniu, lub by go można było przewieźć wozem, Chwiejąc się osuwał się na ziemię niemal martwy. Ponieważ nadto nie było żadnej nadziei, żeby król przeżył do jutra, (Sasi) z wściekłością rzucają się na związane, poranione i naznaczone już piętnem śmierci ciało, przeszywają je wielokroć sztyletami i w najokrutniejszy sposób mordują ósmego lutego ... Są tacy którzy twierdzą, że pewni panowie i rycerze polscy herbu Nałęcz i Zaremba pomagali w zamordowaniu wymienionego króla Przemysła, wiedzieli o nim i współuczestniczyli w planach wymienionych wyżej margrabiów: Ottona Długiego, drugiego Ottona i Jana brandenburskiego ... Rzecz bowiem nie do wiary, żeby zabójstwo tak wielkiego króla udało się, gdyby w machinacjach wrogów nie pomogli domownicy i służba. ... Pochowano go w katedrze poznańskiej w grobowcu jego przodków, królów Polski. ... Żył Przemysł 38 lat, 3 miesiące i 24 dni, a królował siedem miesięcy i jedenaście dni ... Ci którzy skrupulatnie badają wszystko, żywili i żywią przekonanie, że tak okrutna i tak nagła śmierć spotkała króla polskiego Przemysła z powodu zabójstwa, jakiego się dopuścił na swojej pierwszej żonie Lukerdzie (że Bóg podobnie pomścił występek), którą wymieniony król kazał zgładzić, czy to żywiąc wobec niej jakieś podejrzenia czy też, jak poddają inni, zbrzydziwszy ją sobie z powodu hańby bezpłodności” . (Jan Długosz – Roczniki) więcej...
Jan Matejko
Wojciech Gerson
Po śmierci Przemysława II koniecznością stało się wyznaczenie jego następcy w Wielkopolsce i na Pomorzu Gdańskim.
Po śmierci Przemysława II na nowo rozpoczęły się "zabiegi" o przejęcie terytorium dolnego biegu Wisły a więc również Gdańska, będącego łakomym kąskiem ze względu na położenie i kontakty handlowe. Po raz kolejny do walki o wpływy przystąpili brandenburczycy, za nimi postępował książę Rugii Wisław III, dodatkowo książę brzesko-kujawski Władysław Łokietek ze swoimi aspiracjami do zjednoczenia Polski oraz król Czech Wacław II, który był jednocześnie od 1300 roku równocześnie królem Polski. W tym samym roku Wacław również objął w panowanie Pomorze Gdańskie, choć wcześniej rządził tam Łokietek (od 1296). Zawirowania polityczne i zwierzchnościowe próbowali wykorzystać na soją korzyść książęta rugijscy. W 1301 roku zajęli ziemią sławieńską, Słupsk i Białogard, zmierzając, co logiczne, do opanowania Gdańska i otaczającego go terytorium. Na przeciw nim stanął rycerski ród Święców, który w zasadzie sprawował opiekę nad ziemią gdańską. Wacław II, z kolei, zwrócił się o pomoc do mistrza krajowego Helwiga von Goldbach, jednocześnie dając mu wolną rękę w tymczasowym zajęciu Gdańska. Krok monarchy tylko z pozoru wydaje się nam co najmniej kontrowersyjny. W ocenie decyzji historycznych łatwo jest wpaść w pułapkę prezentyzmu. Dla Wacława krzyżacy byli zaufanym sprzymierzeńcem, który w 1300 roku pomógł mu usunąć i zająć Kujawy brzeskie. W akcji przeciwko książętom rugijskim, krzyżacy współdziałali z rycerstwem ziemi gdańskiej na czele ze Święcą, palatynem i starostą pomorskim oraz z Boguszą, sędzią pomorskim. Być może to właśnie wtedy, w czasie akcji zbrojnej, ród Święców przejął jakieś dobra biskupa Gerwarda i przeznaczył je na wsparcie swego wysiłku zbrojnego. Zatarg z biskupem, w końcowym efekcie doprowadził do sławnej zdrady Święców, ale o tym później.
Wacław II jako król ziem polskich oraz Pomorza Gdańskiego dysponował dostępnymi ziemiami iście po królewsku tzn. tak jak było mu wygodnie i tak jak tego wymagał akurat jego interes polityczny.
W latach 1303 i 1304 zastawił margrabiom brandenburskim Marchię Miśnieńską, którą wcześniej otrzymał w zastaw od króla rzymskiego Albrechta I. Gdy ten ostatni upomniał się o zwrot zastawu, Wacław II w 1305 roku zaproponował Brandenburczykom Pomorze Wschodnie w miejsce Miśni. w 1306 roku Albrecht I odzyskał Miśnię i potwierdził prawa margrabiom brandenburskim do Pomorza Wschodniego. Latem tego samego roku Brandenburczycy zajęli ziemię sławieńską - zmierzali do opanowania całego terenu - w końcu dysponowali odpowiednimi tytułami prawnymi. Napotkali jednak na swej drodze Władysława Łokietka i jego ambicje powtórnego zjednoczenia ziem polskich.
Łokietek wykorzystał śmierć Wacława III, syna Wacława II (☺) i "przejął" Pomorze Wschodnie wprowadzając tam rządy namiestnicze. Jednak nie wprowadził tam nowego człowieka lecz wykorzystał fakt iż w tym rejonie już panował ród Święców. Tak więc władzę nad ziemiami: gdańską, tczewską, słupską objął Piotr Święca z Nowego, syn wojewody gdańskiego (miała za żonę Czeszkę). Ziemia świecka zarządzana była przez bratanków Łokietka.
"Zdrada" Święców
W okresie od 1257 do 1357 roku, na Pomorzu Gdańskim i Sławieńsko-Słupskim, niepodzielnie rządził ród Święców. Niepodzielnie ale zawsze w imieniu wyższego władcy, jak chociażby króla Polski. Na przestrzeni tych lat piastowali przeróżne stanowiska - palatynów, kanclerzy, wojewodów, starostów, kasztelanów. Prowadzili wojny, lokowali miasta (np. Darłowo), sądzili niepokornych a pokornym nadawali ziemię na własność.
Ustalenia historyków wywodzą ród ten z miejscowości Krępa, Lubuń, Kobylnica, Łosino, Siemianice, które znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie Słupska. Twórcą potęgi i znaczenia rodu był Święca (Świętosław), który działał w latach 1257-1308. Krótka ścieżka kariery:
- 1257-1259 - podstoli w Sławnie
- 1266-1274 - podkomorzy słupski
- 1275-1287 - kasztelan słupski
- 1286-1306 - wojewoda gdański
- 1287-1308 - wojewoda słupski
- 1299-1301 - starosta wschodniopomorski
- 1301-1306 - wojewoda wschodniopomorski

Ten krok spowodował, że dotychczasowi przeciwnicy Brandenburczyków i obrońcy Pomorza Wschodniego przed zakusami innych "wielmożów" i watażków otworzyli drogę do opanowania Gdańska, a sami zajęli się swoim państewkiem. Chociaż należałoby dodać, że Święcowie dopomogli Brandenburczykom w opanowaniu miasta Gdańska. W sierpniu 1308 roku razem z wojskami brandenburskimi, wyruszyli by opanować to miasto, co się im udało, przy dużej pomocy [SIC!] mieszczan gdańskich. Zostali wpuszczeni do Starego Miasta Gdańska na początku września 1308 roku przez mieszkańców, którzy nie chcieli mieć nic do czynienia z Łokietkiem, a to dlatego, że ten planował utworzyć w mieście kantor lubecki, co znacząco uderzyłoby po kieszeni kupców.
Opanowanie miasta Gdańska przez Brandenburczyków nie nastręczyło im wiele trudności, jednak z grodem bronionym przez rycerstwo stojące za Łokietkiem, nie poszło już łatwo. Obrońcami dowodził Bogusza, sędzia pomorski razem z kasztelanem gdańskim Wojciechem i kasztelanem puckim Wojsławem oraz ze Stefanem z Pruszcza. Około miesiąca powstrzymywano Brandenburczyków, bezskutecznie oczekując odsieczy ze strony Łokietka i wreszcie powyższa czwórka podjęła decyzją o zwróceniu się o pomoc do Krzyżaków. Na pytanie czy oblężenie grodu było szczelne albo czy napór był uporczywy odpowiada fakt iż pertraktacje związane z odsieczą krzyżacką prowadzone były w ... Elblągu, pod przewodnictwem dowodzącego obroną Boguszy. Krzyżacy zgodzili się pomóc (oczywiście i dlaczego nie?) i zluzować obecną załogę a po roku, po dokonaniu rozliczeń, obiecali wycofać się z grodu gdańskiego. Warunki te Bogusza dostarczył Łokietkowi płynąc Wisłą [SIC] z Elbląga do Sandomierza, zaś ten wprowadził do nich jedną, ważną poprawką - oddał tylko połowę grodu, w drugiej części pozostać miała polska załoga. Bogusza, wracając, zgarnął komtura ziemi chełmińskiej Güntera von Schwarzburga, pierwszego, który gotów był z wojskiem iść na pomoc, jednak "zapomniał" poinformować go o zmianie wprowadzonej przez Łokietka. Ruszył z nim do grodu gdańskiego i podjął walkę z Brandenburczykami. Po przybyciu głównych sił krzyżackich, pod wodzą mistrza krajowego pruskiego Henryka von Plotzke, doszło do gwałtownego sporu między sojusznikami (po obu stronach padli zabici) o realizację umowy. Zatrzymany przez Krzyżaków Bogusza, chcąc uniknąć bratobójczej walki, zgodził się przyjąć od nich dokument potwierdzający umowę w wersji początkowej i z polską załogą opuścił gród. Siły krzyżackie – rozlokowane w grodzie i w obozie pod Gdańskiem (w kierunku na Tczew) – w nocy z 12 na 13 XI 1308, w kolejnym szturmie, zdobyły miasto, nadal opanowane przez zwolenników Brandenburczyków. W trakcie walk i po ich zakończeniu Krzyżacy urządzili rzeź obrońców, zwłaszcza rycerzy ze stronnictwa Święców, i co aktywniejszych mieszczan. Wedle zeznań świadków procesów polsko-krzyżackich z lat 1320 i 1339 padło wówczas około 60 rycerzy, w tym 16 znaczniejszych, i o wiele więcej mieszczan. Dokładnej liczby ofiar nie znali nawet Krzyżacy, wyolbrzymiły ją rozchodzące się po Europie wieści. W 1310 roku papież nakazał zbadać, czy prawdą jest, że w Gdańsku Krzyżacy wymordowali 10 tysięcy osób (co przekraczało liczbę ludzi zamieszkujących Gdańsk i okolicę) płci obojga, dzieci, młodych i starych. Historycy szacują liczbę ofiar między kilkaset a tysiącem. Odbicie Gdańska z rąk zwolenników margrabiów brandenburskich i rzeź obrońców była początkowo interpretowana przez stronę polską jako sojusznicze działanie Krzyżaków. Oceny te rozwiał atak rozpoczęty jeszcze tego samego dnia (13 listopada) na gród w Tczewie. To w zasadzie był początek problemów z Krzyżakami, które ciągnęły się przez kilka stuleci: jeśli wyprowadzić powstanie Prus Wschodnich jako konsekwencję konfliktu polsko-krzyżackiego.
Synowie Unisława z Lublewa, Jan i Jakub, otrzymaną wsią pocieszyli się ok. 2 lata i sprzedali ją Krzyżakom (1310), jak i pozostałe z klucza na Żuławach Gdańskich.
Kolejną datą w źródłach pisanych jest akt lokacyjny z 1425 roku. Nie oznacza to, że wieś z jakiegoś powodu zniknęła i należało ją ponownie wybudować/lokować w tum samym miejscu. Oznacza to nadanie nowych praw lokacyjnych, w tym przypadku chełmińskich, według których od tego momentu wieś będzie rozliczana. Równocześnie została przekazana burmistrzowi Gdańska Gerdowi von der Becke. Lokalizacji na nowym prawie dokonał z kolei wielki mistrz Paul Bellitzer von Russdorff. Mamy więc kolejnych przedstawicieli elit, którzy zapisali się na kartach historii, a jakimi literami to poniżej.



Szeląg Pawła von Russdorff 1422 - 1411. Awers - tarcza wielkiego mistrza i napis MAGST PAVLVS PRIM. Rewers - tarcza zakonna i napis MONETA DNORVM PRVC